
Wiktor Szałkiewicz
Urodził się w 1959r. w Porozowie na Grodzieńszczyźnie. Ukończył Instytut teatralny w Mińsku, pracuje w Teatrze Lalek w Grodnie. Zwycięzca festiwali ,,Basowiszca" w Gródku i ,,Jesieni bardów" w Bielsku Podlaskim. Wydał dwie kasety autorskie: ,,Prawincyja" i ,,Smutny biełaruski blues".
Dziś w kajakowym klubie będą tańce
Dziś w kajakowym klubie w Grodnie będą tańce.
Wieczorem w kajakowym klubie będą tańce,
Nie mają wstępu tam chamuły, oberwańce.
Tam gra muzyka, co przyjemna jest dla ucha,
Razu pewnego sam porucznik chciał posłuchać.
Orkiestrze szczodrą ręką sypnął aż dwa złote,
Prosząc muzyków by zagrali tango "Cnota".
I omiótł całą salę swym sokolim wzrokiem,
W stronę Agnieszki zatem ruszył pewnym krokiem.
Ref. Ach cnota, moje srebro i złoto.
Mam przy sobie twój ciężar, twój głaz,
Ale miłość to zdarza się raz.
Na Siennym Rynku na ulicy Bonifratrów
Agnieszkę wszyscy znali długo i dokładnie.
Agnieszka, chociaż jeszcze młoda, już lat z pięć
Zarabia nieźle, gdy jej przyjdzie na to chęć.
Muzycy tango "Cnota" bardzo pięknie grają,
Pod ścianą chłopcy cicho szeptem rozmawiają,
Gienek i Jarek, Źmicier, Lonik i Antoś,
Wszyscy czekają, chyba dalej będzie coś?
Ref. Ach cnota...
Skończywszy tango para naszych zakochanych
Znalazła sobie ciche miejsce pod parkanem.
Ledwie rozsiedli się wygodnie pod tym płotem,
On już usłyszał: "Wpierw zapłata, miłość potem".
Porucznik westchnął cieżko, wybałuszył oczy,
Nieszczęście, ach, bo tych pieniędzy ani grosza,
Ale dziewczynę bardzo szybko rozszyfrował
I usłyszała z jego ust płynące słowa:
Ref. Ach cnota, nasza wspólna tęsknota.
Pani Polka i ja też Palak,
Czy nie dałaby pani ot tak?
Tej nocy stała się rzecz nieoczekiwana,
Agnieszka była w chamski sposób oszukana.
Nie dosyć, że nadwerężyła swoje ciało,
To i patriotyzm, jakby tego było mało.
Porucznik ten na imię miał Menachem Goldstein,
Porucznik był, niestety, Żydem-komsomolcem,
Pracował tutaj jako agent GPU,
Po całej sprawie uciekł z Grodna - u Maskwu.
Ref. Po szkodzie bądź mądrzejsza niecnoto
I pamiętaj, czy Polak, czy Fryc,
Za darmo nie dawaj mu nic.
Szalona
Szalona, ach, szalona, ach, szalona, ach.
Tak szepcą kwiaty i tak wzdycha ciemny gaj.
Powoli, nad polami zielonymi
Jako szczęśliwy ptak przepływa miesiąc maj.
Oczarowały świat słowicze trele,
Życiem napełnił się uschnięty dawno kwiat,
Nieskończone, wielkie, jasne i słoneczne
Jest twoje szczęście, gdy masz tylko naście lat
Ja czekam znów na ciebie,
Marzenia mi nie dają żyć.
Ja cię nie pytam, czy mnie kochasz,
Ja czuję to, ja o tym wiem
Szalona, ach, szalona, ach, szalona, ach.
Było, minęło, niepamięci pokrył kurz.
Bezbronne, nierealne, niecodzienne,
Wszystko minęło, znikło już.
Wąskimi ulicami, które dobrze znasz,
Błąka się wiatr, listopadowy chłodny deszcz.
Nie wrócisz tu, nie przyjdziesz, nie przytulisz się...
Nie stój, nie czekaj, to nie wróci, dobrze wiesz.
Ja czekam znów na ciebie,
Marzenia mi nie dają żyć.
Ja cię nie pytam, czy mnie kochasz,
Ja czuję to, ja o tym wiem.
|
|
Tłumaczyła: Alina Wawrzeniuk
|
|
|