|
Eugeniusz Wappa
Białostocczyzna i narodziny białoruskiego ruchu studenckiego
Dzisiejsza wschodnia Białostocczyzna jest częścią białoruskiego areału etnograficzno-językowego. Ziemie te byty miejscem wiekowej konfrontacji i rywalizacji Wschodu i Zachodu - dwóch wielkich kręgów cywilizacyjno-kulturowych (z ciągłymi ambicjami do rozszerzania swojej ekspansywności na drodze podbojów terytorialnych).
Możemy sobie zatem wyobrazić jak silne i solidne musiały zaistnieć zręby narodowe, kulturowe i językowe powstałego w średniowieczu narodu białoruskiego, które pozwoliły mu przetrwać i odrodzić się mimo specyficznego położenia geopolitycznego, co w szczególności dotyczy Białostocczyzny.
Położenie to ze względu na swój wielokulturowy wymiar sprzyjało narodzinom i formowaniu się znaczących ośrodków myśli religijnej, politycznej, społecznej. Tutaj obok siebie stały cerkwie prawosławne, kościoły katolickie, synagogi żydowskie, a w małomiasteczkowym krajobrazie pojawiły się także ewangelickie kirchy.
Już w średniowieczu rozpoczęła się na Białostocczyźnie rywalizacja konfesyjno-narodowa, przybierająca często rozmiary wychodzące poza dysputy religijne, a więc odbieranie świątyń i pogromy innowierców. Jednocześnie w cerkiewnych i kościelnych archiwach skrzętnie gromadzono wszelkie dokumenty, kroniki. Ewangelie, świadczące o pradawnej obecności na tych ziemiach. Nie poprzestawano wyłącznie na działalności archiwalnej. Edukowani duchowni i ich świeccy mecenasi doskonale rozumieli, że literatura religijna w języku narodowym wyznawców wzmacnia więzi wewnątrzkonfesyjne. Nieprzypadkowo więc w Supraślu i Zabłudowie powstały drukarnie, które dostarczyły literatury religijnej i świeckiej, również w języku starobiałoruskim.
Niezwykle bogactwo kulturowe i ich wzajemne oddziaływanie sprawiło, że z Białostocczyzny wywodzą się ludzie, którzy odcisnęli trwały i cenny ślad w dziejach swych narodów. Oczywiście ta religijno-narodowa różnorodność niosła ze sobą i inny wymiar stosunków ogólnoludzkich: nienawiść, fanatyzm, zdradę, przymus moralny i fizyczny.
Z końcem XVI wieku, po unii lubelskiej 1569 r. i unii brzeskiej 1596 r., na całym areale białoruskim dominującą i uprzywilejowaną pozycję zdobył katolicyzm - główny nośnik polonizacji. Przez cały następny wiek XVII trwał proces wypierania języka starobiałoruskiego ze wszystkich dziedzin życia administracyjnego, religijnego i sądowniczego. W twórczość literacką łacina i język polski wkroczyły też jako wielcy zwycięzcy. Rok 1697 był ostatnią odsłoną dramatu. Wówczas to język starobiałoruski przestał pełnić funkcję języka urzędowego Wielkiego Księstwa Litewskiego. Wydarzenia te przyniosły w praktyce polonizację elit WKL, a język białoruski zaczął być utożsamiany wyłącznie ze społecznością wiejską. Rozbiory Rzeczypospolitej w XVIII w., chociaż może to zabrzmieć paradoksalnie, przyśpieszyły proces polonizacji Białorusi. Sprzyjała temu oświatowa i kulturalna polityka carów Pawła I i Aleksandra I.
Po III rozbiorze, w latach 1795-1807, znaczna część współczesnej Białostocczyzny znalazła się w granicach państwa pruskiego. I gdy wydawało się, że sprawa odrębności WKL, a tym samym i Białorusi, odeszła w niepamięć, na horyzoncie pojawili się ludzie, którzy na początku XIX w. wystąpili z ideą białoruskiego odrodzenia narodowego, w pełni wykrystalizowaną dopiero w drugiej połowie wieku.
Tymi, którzy śmiało podjęli to wyzwanie okazali się młodzi profesorowie Uniwersytetu Wileńskiego - wszyscy urodzeni na Białostocczyźnie. Większość z nich była synami unickich duchownych. Oni to właśnie: Michał Bobrowski (1784 lub 1785-1848) - urodził się w Wólce koło Kleszczel, Ignacy Daniłowicz (1787-1843) - ze wsi Hryniewicze koło Bielska Podlaskiego, Ignacy Onacewicz (1780-1845) - ze wsi Mała Brzostowica, Józef Jaroszewicz (1793-1860) - jedyny mieszczanin w tym towarzystwie pochodzący z Bielska Podlaskiego, wystąpili z ideą odbudowy autonomii Wielkiego Księstwa Litewskiego w ramach imperium rosyjskiego oraz nadania językowi białoruskiemu na tym terytorium rangi państwowej. Będąc jeszcze żakami wileńskiej uczelni założyli oni koło studenckie skupiające synów unickich duchownych z obszaru WKL.
Wyżej wspomniani byli badaczami dziejów swego narodu i w publikacjach prezentowali jego dorobek polityczny, gospodarczy, kulturalny. Miejscem szczególnym dla ich poszukiwań intelektualnych i ideowych okazały się księgozbiory supraskiego monasteru. Tam właśnie Bobrowski odnalazł dla całego świata nauki między innymi tzw. Kodeks Supraski, a Daniłowicz na podstawie zachowanych rękopisów opublikował Statut Wielkiego Księstwa Litewskiego 1529 r. W murach monasteru nastąpiło spotkanie z duchowym bogactwem białoruskiego renesansu, także z dziełami jednego z największych umysłów tej epoki - Franciszka Skaryny.
Wczytując się w karty przeszłości, wśród tych studentów, a następnie profesorów, narastało poczucie dumy z własnej przeszłości, a w ślad za tym również własnej odrębności narodowej oraz odpowiedzialności za dalsze losy swego narodu. Tym samym idea białoruskiego odrodzenia narodowego ujrzała światło dzienne, by - niestety - po śmierci jej twórców przygasnąć na jakiś czas.
Ale właśnie po kilku latach, ponownie za sprawą młodych Białorusinów z Białostocczyzny, koncepcja odrodzenia narodowego nabierała już innego kształtu. Wiktor i Konstanty Kalinowscy, urodzeni we wsi Mostowlany koło Gródka, aktywni uczestnicy polskiego konspiracyjnego ruchu studenckiego w Petersburgu, opowiedzieli się za uznaniem białoruskich mas chłopskich jako ważnego podmiotu życia politycznego narodu. To na Białostocczyźnie Konstanty Kalinowski w latach 1862-1863 wydal siedem numerów białoruskiej radykalnej gazety "Mużyckaja prauda", zachęcającej chłopów do zbrojnego udziału w powstaniu 1863 r. Kiedy wyrokiem wojskowego sądu polowego Konstanty Kalinowski został stracony na Placu Łukiszskim w Wilnie, miał zaledwie 26 lat. Idea narodowa zaczęła pobierać jej historyczny haracz - śmiertelne ofiary spośród elit.
O rok młodszym w chwili śmierci był Ignacy Hryniewicki, od ósmego roku życia mieszkaniec Hryniewicz Dużych koło Bielska Podlaskiego, l marca 1881 r. Hryniewicki w imieniu rosyjskiej anarchistycznej organizacji Narodnaja Wola dokonał terrorystycznego zamachu na cara Rosji Aleksandra II. Miody zamachowiec był w latach 1875-1880 słuchaczem wydziału mechanicznego Instytutu Technicznego w Petersburgu. W trzy lata po jego śmierci, również w Petersburgu, ukazało się hektograficzne wydanie pisma "Homan" będącego organem białoruskiej frakcji Narodnąj Woli. Na jego łamach głoszono ideę o prawie narodu białoruskiego do własnej autonomii w ramach federacji z innymi narodami. Redaktorzy pisma wśród założycieli białoruskiej frakcji wymieniali również nazwisko Hryniewickiego. Jak się wydaje, chodziło tutaj raczej o potrzebę znalezienia dla frakcji autorytetu o wymiarze duchowym, bowiem w 1881 r. w Narodnąj Woli nie istniał problem frakcji narodowych. Na wydanej w 1948 r. w Niemczech pocztówce "Wialikija Dziejaczy Biełaruskaha Adradżeńnia" znalazł się I. Hryniewicki, umieszczony obok takich postaci jak: Kalinowski, Bahuszewicz, Kryczewski, Zacharka.
W XIX w. studenci-Bialorusini nie stworzyli własnych organizacji akademickich, wchodzili jednak z problematyką białoruską do konspiracyjnych ugrupowań polskich, bądź rosyjskich. Z początkiem XX w., zwłaszcza po wydarzeniach lat 1905-1907, w wyniku liberalizacji rządów carskich białoruska młodzież studencka zorganizowała własne struktury i rozpoczęła intensywne działania na polu narodowowyzwoleńczym. Miejscem szczególnie ważnym dla tych poczynań była intelektualna i polityczna stolica imperium rosyjskiego - Petersburg. To właśnie tam, na bazie kółek kulturalnych skupiających młodzież gimnazjalną i studencką, w 1902 r. powstała pierwsza białoruska partia polityczna pod nazwą Białoruska Rewolucyjna Hromada, przekształcona w Białoruską Socjalistyczną Hromadę. Czołowi działacze partii w chwili jej tworzenia byli studentami mającymi przeważnie około 20 lat (Iwan Łuckiewicz - 21, jego brat Amon - 18, Wacław Iwanowski - 22).
Aktywnym członkiem tej partii w latach 1905-1907 był Eugeniusz Chlebcewicz, syn prawosławnego duchownego ze wsi Klejniki na Białostocczyźnie. To właśnie ten student fakultetu matematyczno-fizycznego był głównym inicjatorem utworzenia białoruskiego naukowo-literackiego kółka studentów Uniwersytetu w Petersburgu. W tym właśnie kole rozpoczął swoją działalność filologiczno-polityczną Bronisław Taraszkiewicz. W statucie zatwierdzonym przez rektorat w 1912 r. możemy przeczytać, że celem koła jest: "naukowe zapoznanie się z duchowym (język, literatura,...) i społecznym (etnografia, statystyka, gospodarka narodowa) życiem Białorusi". Swoje zamierzenia koło realizowało poprzez badania dotyczące wyżej wymienionych tematów, następnie prowadziło działalność odczytową we wszystkich zakątkach Białorusi.
W latach 1908-1914 również na Uniwersytecie Warszawskim istniała organizacja białoruskich studentów licząca około stu członków. Przeprowadzała ona spotkania o charakterze kulturalnym i etnograficznym. Czy byli wśród nich studenci pochodzący z Białostocczyzny, na dzień dzisiejszy trudno cokolwiek powiedzieć. Pewne jest jedno: tradycje białoruskiego ruchu studenckiego na Uniwersytecie Warszawskim nie narodziły się w 1981 r., ale jeszcze przed I wojną światową. Niestety, studenci-Białorusini tego Uniwersytetu zarówno z początku, jak i końca lat osiemdziesiątych nie wiedzieli, że są kontynuatorami chlubnych tradycji.
Działalność samokształceniowa, działalność na niwie ojczystej literatury, kultury, a wreszcie polityki, oto spektrum poczynań białoruskich organizacji studenckich w pierwszych latach XX w. Poczynań niezwykle ważnych dla białoruskiej sprawy narodowej. To właśnie ludzie wywodzący się z ówczesnych środowisk studenckich w niezwykle krótkim czasie stali się elitą polityczną i kulturalną swojego narodu. Ich nazwiska znalazły się wśród twórców niezależnej białoruskiej państwowości (proklamowanie 25 marca 1918 r. Białoruskiej Republiki Ludowej), byli to również politycy czasów II Rzeczypospolitej. Niektórzy z nich w latach dwudziestych konsekwentnie realizowali ideę białorutenizacji Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej.
W wyniku niesprzyjających układów geopolitycznych nie udało się narodowi białoruskiemu obronić własnej niepodległości ogłoszonej w marcu 1918 r. W marcu 1921 r. na mocy traktatu ryskiego ziemie białoruskie podzielono pomiędzy Polskę i Rosję Radziecką. Władze BRL musiały udać się na emigrację. Część z nich poprzez Litwę i Łotwę znalazła się w Czechosłowacji, gdyż rząd czeski był jednym z nielicznych, które uznały rząd białoruski z 1918 r. Jednocześnie od 1921 r. Czesi zaczęli przyznawać corocznie dla białoruskiej młodzieży z Zachodniej Białorusi kilka bezzwrotnych stypendiów na Uniwersytecie i Politechnice Praskiej. W 1923 r. liczba białoruskich studentów wynosiła tam ponad 150 osób. Podzieleni politycznie i organizacyjnie tworzyli jednak porozumienie pod nazwą Zrzeszenie Białoruskich Organizacji Studenckich, które miało swych przedstawicieli w międzynarodowym ruchu studenckim.
W 1925 r. władze czeskie uznały BSRR i wstrzymały stypendia. Większość stypendystów wróciła na Zachodnią Białoruś, wzmacniając tym samym nieliczne szeregi świadomej białoruskiej inteligencji walczącej o podstawowe prawa narodowe. Wśród osób studiujących w Pradze byli: Ignacy Dworczanin, Włodzimierz Żyłka, Jan Stankiewicz; znaleźli się tam i wychodźcy z Białostocczyzny, m. in. Mikołaj Konachowicz z Kleszczel. Pod redakcją Jana Stankiewicza ukazało się siedem numerów pisma polityczno-literackiego "Biełaruski Student". Główne idee propagowane przez pismo i praskie środowisko studentów sprowadzały się do odrodzenia narodowej świadomości i walki o niezależną białoruską państwowość. Dużo miejsca poświęcano problemom białoruskiej kultury, literatury i językoznawstwa.
Powracający z Pragi studenci najczęściej udawali się do Wilna - centrum białoruskiego życia II Rzeczypospolitej. To właśnie na Uniwersytecie Wileńskim w latach 1920-1939 działał nieprzerwanie Białoruski Związek Studencki (Biełaruski Studencki Sajuz), którego organizacyjną maksymą stały się słowa: "Ojczyzna i Nauka". Celem Związku była konsolidacja i samo edukacja białoruskiej młodzieży akademickiej oraz działanie na rzecz poszerzania świadomości narodowej. Białoruska idea narodowa zapoczątkowana ponad sto lat wcześniej na Uniwersytecie Wileńskim przez studentów Bobrowskiego i Daniłowicza powróciła w innym gatunkowo wymiarze do swych źródeł.
W Białoruskim Związku Studenckim istniały cztery sekcje: kulturalno-oświatowa, naukowa, wydawnicza, pracy. Związek był inicjatorem licznych wypraw krajoznawczo-etnograficznych, wieczorów dyskusyjnych. W latach trzydziestych w lokalu związku odbywały się spotkania białoruskiego aktywu politycznego. Organami prasowymi białoruskich studentów Uniwersytetu Wileńskiego były: "Nowy Szlach" oraz "Dumka Studencka".
Członkowie Białoruskiego Związku Studentów w czasie II wojny światowej weszli w skład aktywu narodowego, działającego w ekstremalnych warunkach historycznych. Los ciężko doświadczył to pokolenie. Wielu z nich poniosło śmierć z rąk okupantów i wrogów sprawy białoruskiej. Część udała się na emigrację i tam stała się podporą intelektualną białoruskiej diaspory, pielęgnującej tradycje niepodległościowe. Ci. których objęła władza realnego socjalizmu, zostali skazani przez komunistycznych decydentów na poniewierkę i zapomnienie.
Zmiany terytorialne w Europie, będące wynikiem traktatów jałtańsko-poczdamskich, zmieniły zasadniczo również skalę problemu mniejszości narodowych w Polsce. Mniejszości narodowe faktycznie stanowiły około 1/3 mieszkańców II Rzeczypospolitej. Zaś komunistyczne władze Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, po ustaniu procesów migracyjnych i przesiedleńczych, oficjalnie twierdziły o istnieniu zaledwie 1% obywateli nie będących narodowości polskiej.
Nie oznaczało to jednak wcale, że nowi przywódcy, w obliczu znacznej marginalizacji problemu, pozwolą na ich nieskrępowany rozwój w budowaniu, bądź swobodnym kultywowaniu własnej tożsamości narodowej. Wszystkie poczynania w dziedzinie kulturalnej, oświatowej i gospodarczej (o strukturach politycznych należało milczeć) bacznie śledziły władze administracyjne i partyjne, począwszy od szczebla podstawowego, a kończąc na urzędnikach w centrali. Mniejszości objęło "opieką" również Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego, w 1954 r. przekształcone w Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Należy pamiętać, że policja polityczna - Służba Bezpieczeństwa - prowadziła stalą inwigilację tych środowisk, reagując ostro na wszelkie próby i inicjatywy wyłamywania się z ram koncesjonowanego przyzwolenia na działalność kulturalną i oświatową.
W roku 1956, na fali wymuszonych przez społeczeństwo przemian, pozwolono na utworzenie towarzystw społeczno-kulturalnych mniejszości narodowych oraz prasy w ich językach narodowych. Do organizowania Białoruskiego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego i jego organu prasowego "Niwy" z Komitetu Wojewódzkiego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej w Białymstoku oddelegowano Białorusinów związanych z aparatem partyjnym regionu, m. in.: Filipa Kiziewicza, Aleksego Kozioła, Jerzego Wołkowyckiego. MSW i KW PZPR aż do 1989 r. miało decydujący glos w sprawie obsady stanowiska przewodniczącego i sekretarza Zarządu Głównego BTSK oraz stanowiska redaktora naczelnego "Niwy".
Po zakończeniu działań wojennych na Białostocczyźnie zamieszkiwało około 160 tys. Białorusinów. Położenie ekonomiczne tej społeczności nie uległo zmianie w porównaniu z okresem przedwojennym. Doszły do tego zniszczenia wojenne oraz niepewność i nieufność wobec zmieniającej się władzy (rządy polskie 1919-1939, władza radziecka 1939-1941, okupacja niemiecka 1941-1944). W kontekście narodowościowym bilans poczynań białoruskich na tym obszarze był zazwyczaj smutnym doświadczeniem dla jego mieszkańców. Władze Polski przedwrześniowej już na początku lat dwudziestych zlikwidowały na Białostocczyźnie szkolnictwo białoruskie i rozbiły legalne struktury politycznego życia narodowego. Nurt komunistyczny w postaci Komunistycznej Partii Zachodniej Białorusi od samego początku był nielegalny i dodatkowo został zdezorganizowany w 1938 r. decyzją Kominternu, wywołującą chaos w tym środowisku. Każda zorganizowana próba działań kończyła się zazwyczaj w latach trzydziestych pobytem w Berezie Kartuskiej, o czym przekonało się wielu mieszkańców regionu.
Okres władzy radzieckiej i przyłączenie Białostocczyzny do Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej (oprócz administracyjnego wprowadzenia języka białoruskiego i rosyjskiego) nie prowadził do nieskrępowanego rozwoju białoruskiej tożsamości narodowej. Wręcz odwrotnie, część działaczy narodowych aresztowano i wywieziono na Sybir. Spotkało to również niektórych członków komunizującej Białoruskiej Włościańsko-Robotniczej Hromady. Byli towarzysze z KPZB nie cieszyli się zaufaniem bolszewickich komisarzy. Maksim Tank, sztandarowa postać struktur komunistycznych Zachodniej Białorusi, a jednocześnie interesujący poeta, z goryczą zapisał w swoim dzienniku następujące słowa: "16.10.1939 r. ... Ogólnie odczuwa się ze strony kierowników rejonu pewną podejrzliwość do byłych członków KPZB. Wielu z byłych moich kolegów nawet już się nie przyznaje, że brali aktywny udział w ruchu rewolucyjnym, bo obecnie ceni się zwłaszcza tych, którzy do samego wyzwolenia cicho siedzieli w domu".
Okres doświadczeń pod okupacją niemiecką również nie napawał optymizmem. Białoruski ruch narodowy miał niewielkie wpływy wśród społeczności wiejskiej. Zaangażowanie się w działalność w tym kierunku groziło instrumentalnym wykorzystaniem przez hitlerowców, a także niebezpieczeństwem ze strony struktur podziemnych państwa polskiego, które przy użyciu środków przymusu bezpośredniego starało się zmusić Białorusinów do zaprzestania wysiłków narodowowyzwoleńczych.
Po zakończeniu działań wojennych zbrojne podziemie przystąpiło do zdecydowanych przedsięwzięć mających na celu zmuszenie ludności białoruskiej do opuszczenia terytorium swojej małej ojczyzny. Eugeniusz Mironowicz w książce "Białorusini w Polsce 1944 -1949" stwierdza: "Niemal w każdym sprawozdaniu o stanie bezpieczeństwa w powiatach bielskim i białostockim, pisanym przez dowolny organ administracyjny, wśród ofiar podziemia wymieniano mieszkańców wsi białoruskich. Jeżeli po przejściu uzbrojonej grupy nie było zabitych, to zawsze był ktoś, kogo dotkliwie pobito, wycięto gwiazdę na czole lub w jakiś inny makabryczny sposób okaleczono".
Ten ciężar doświadczeń życiowych sprawił, że wśród społeczności białoruskiej zrodziło się przekonanie o zgubnym wpływie białoruskości na dalsze życiowe losy poszczególnych jednostek i ich najbliższych. Nowa rzeczywistość i nowa ("ludowa") władza też dawały do zrozumienia, że w zamian za awans społeczny należy zrezygnować z wyraźnej deklaracji narodowościowej. Indyferentyzm, często zaś otwarta wrogość komunistów wobec akceptowania spraw religijnych, doprowadziły do usunięcia problemu przynależności konfesyjnej jako ważnego składnika awansu. Dla prawosławnych Białorusinów w II Rzeczypospolitej wyznawana wiara była barierą nie do pokonania. Awans w strukturach administracji państwowej związany był często z koniecznością ponownego chrztu, ale już w obrządku katolickim. Społeczności białoruskiej łatwiej wydawało się za cenę awansu zrezygnować ze swej narodowości, aniżeli wyznania. Wykorzystały to umiejętnie sanacyjne władze, tworząc za państwowe fundusze ruch tzw. prawosławnych Polaków.
Powojenna rzeczywistość została zaakceptowana przez wielu wychodźców z wiejskiej społeczności białoruskiej, którzy szybko potrafili docenić zmiany w swoim dotychczasowym życiu. Ludzie ci stali się wiernymi afirmatorami nowego socjalistycznego porządku - rezygnując z własnej tożsamości narodowej dążyli do pełnej identyfikacji z polskością w PRL. Białoruskość mogła być przez nich tolerowana jedynie w wymiarze wiejskim i to chyba tylko ze względu na pamięć o swych rodzicach. Zresztą władza nieustannie dostarczała dowodów o zbędności posługiwania się językiem swojej młodości. Powstające po wyzwoleniu w 1944 r. szkolnictwo białoruskie w ciągu dwóch lat uległo likwidacji, by następnie, metodami administracyjnymi, zostać przywrócone do życia pod koniec lat czterdziestych.
Ta administracyjna "opiekuńczość" ze strony władz przejawiała się również w zdecydowanych poczynaniach wobec struktur organizacyjnych BTSK, które swoim zasięgiem wychodziły poza koncesjonowane przyzwolenie. Systematyczna likwidacja dorobku społeczności białoruskiej wyraźnie się nasiliła z początkiem lat siedemdziesiątych. Większość tego, co udało się stworzyć dzięki aktywności działaczy BTSK w latach sześćdziesiątych, znalazło się wówczas w stanie upadku. Zlikwidowano białoruskie Muzeum Etnograficzne w Białowieży oraz reprezentacyjny zespół folklorystyczny BTSK "Lawonicha". Odebrano Towarzystwu źródło stałych finansowych dochodów- spółdzielnię "Betesca". Zmniejszyła się liczba wydawnictw literackiej grupy "Białowieża". Wreszcie uderzono w miejsce najbardziej wrażliwe dla rozwoju każdego narodu - zaczęto likwidować szkolnictwo z językiem białoruskim. Nie bez znaczenia jest jednak fakt, że wyżej wspomniane procesy nastąpiły za moralnym przyzwoleniem ówczesnych władz naczelnych BTSK.
Procesy polonizacyjne nabrały przyśpieszonego tempa, zwłaszcza, że celem ekipy gierkowskiej była budowa Polski jako kraju jednonarodowego. Publicznie i triumfalnie ogłoszono to 20 lutego 1976 r. na III Plenum KC PZPR.
Białoruska mniejszość narodowa została więc skazana na wegetację kulturalną, oświatową, a także gospodarczą, co zaowocowało powstaniem specyficznej formy "rezerwatu" nazywanego "Ścianą Wschodnią".
Doprowadzenie do stanu narodowego nihilizmu i traktowanie problemu mniejszości białoruskiej wyłącznie w kategoriach etnograficzno-folklorystycznych stało się faktem dokonanym w końcu lat siedemdziesiątych. Pogrążone w organizacyjnym marazmie władze BTSK wysuwały na plan pierwszy swojej działalności budowę socjalizmu w Polsce.
Nieco "świeżego powietrza" w białostocko-białoruskim "rezerwacie" przyniosły wydarzenia roku 1980. Ożywienie jednak dotyczyło przede wszystkim nielicznej elity intelektualnej, dla której postępująca i widoczna na każdym kroku śmierć duchowa własnego narodu, była tym moralnym imperatywem, który nie pozwolił bezczynnie dryfować ku ostatecznej polonizacji. Pod wpływem tego środowiska w listopadzie 1980 r. ZG BTSK zwrócił się z listem otwartym do ówczesnego I sekretarza KC PZPR Stanisława Kani, w którym zawarto wykaz najbardziej nabrzmiałych dla społeczności białoruskiej problemów. Brak jakichkolwiek sygnałów ze strony władz o gotowości do pewnych ustępstw na rzecz poprawy sytuacji kulturalno-oświatowej oznaczał w praktyce kontynuację dotychczasowego kursu.
Jedyną i "słuszną" organizacją miało być nadal BTSK, we władzach, którego pozostali ludzie związani ze skompromitowaną ekipą lat siedemdziesiątych. Od nich oczekiwano wyłącznie wiernopoddaństwa wobec partii i MSW. Postawa taka okazała się bardzo przydatna rządom komunistycznym po wprowadzeniu stanu wojennego w grudniu 1981 r., gdy Towarzystwo udzieliło pełnego poparcia dla nowej ekipy. Na szczeblu wojewódzkim władze BTSK niezwłocznie przystąpiły do Patriotycznego Ruchu Odrodzenia Narodowego - ogólnopolskiej struktury organizacyjnej, mającej na celu uwiarygodnienie generała Wojciecha Jaruzelskiego. Za cenę lojalności ZG BTSK nie uzyskał jednak żadnych wymiernych ustępstw na rzecz poprawy położenia mniejszości białoruskiej, z wyjątkiem uzyskania zgody na budowę Muzeum Kultury Białoruskiej i Ruchu Rewolucyjnego w Hajnówce. Pełne podporządkowanie BTSK Ministerstwu Spraw Wewnętrznych sprawiło, że część białoruskiej inteligencji uznała za niemożliwe osiągnięcie w ramach Towarzystwa jakiejkolwiek poprawy położenia swego narodu. W 1981 r. powstało nielegalne Białoruskie Niezależne Wydawnictwo, które może pochwalić się pokaźnym dorobkiem - biorąc pod uwagę ówczesne możliwości wydawnicze Białorusinów Białostocczyzny. Również w początku lat osiemdziesiątych miała miejsce próba zarejestrowania Stowarzyszenia Opieki nad Zabytkami i Rozwojem Białoruskiej Kultury Materialnej w Polsce, mającego na celu rozszerzenie formuły istnienia problemu białoruskiego. W roku 1983 władze odmówiły legalizacji tej organizacji.
Proces przemian po 1980 r. wpłynął również na integrację młodego pokolenia białoruskiego - zwłaszcza studentów wyższych uczelni Warszawy i Białegostoku. Młodzież akademicka dążąc do własnej samodzielności organizacyjnej tym samym wyrażała sprzeciw wobec położenia w jakim znajdowała się białoruska mniejszość narodowa w Polsce.
Gdy patrzymy z perspektywy czasu na narodziny nowoczesnego białoruskiego życia narodowego, w tym i zorganizowanego ruchu studenckiego, rzuca się w oczy cykliczność omawianego zjawiska. Ten stan był niestety spowodowany brakiem własnej państwowości, a tym samym brakiem konsekwentnej budowy i umacniania tożsamości narodowej. Wysiłek kolejnych pokoleń był niszczony przez zawieruchy dziejowe, toteż pracę na rzecz odrodzenia narodowego rozpoczynano wielokrotnie od podstaw. Jest rzeczą charakterystyczną, że to właśnie studenci stanowili niezwykle aktywną grupę społeczności białoruskiej, reagowali natychmiast na wszelkie nowe prądy polityczno-kulturalne, starając się je zaszczepić na grunt białoruski. Nic zatem dziwnego, że u źródeł odrodzenia narodowego Białorusinów tak znaczącą rolę odegrało środowisko akademickie, w tym również młodzież pochodząca z Białostocczyzny.
To właśnie za sprawą Białostocczyzny tradycje białoruskiego ruchu studenckiego odrodziły się ponownie w 1981 r. w formie Białoruskiego Zrzeszenia Studentów.
Literatura:
1. Арлоў У., Прысуд выканаў невядомы Ігнат Грынявіцкі, Мінск 1992.
2. „Biełaruskija Dokumenty", 1981, sytak l.
3. Энцыклапедыя гісторыі Беларусі, Мінск 1993,том 1.
4. Энцыклапедыя Літаратуры i Мастацтва Беларусі, Мінск, тамы 1 -5.
5. Латышонак A., Беласточчына й народзіны беларускае думкі, „Беларускія Навіны" № 2, Беласгок 1991.
6. Mironowicz E., Białorusini w Polsce 1944-1949, Warszawa 1993.
7. Mironowicz E., Uwarunkowania polityczne rozwoju życia narodowego Białorusinów w Polsce Ludowej, [w:] Polska myśl polityczna XIX i XX wieku, Ossolineum 1992, tom VIII.
8. Сельвясюк B., Пражскае зямляцтва, „Сустрэчы" № 5, Варшава 1986.
9. Танк М., Збор твораў, Мінск 1981, TOM 6.
10. Валкавыцкі Г., Віры—нататкі рэдактара, Беласток 1991.
Opracowanie E. Wappy - Białostocczyzna i narodziny białoruskiego ruchu studenckiego pochodzi z książki pt. Białoruski ruch studencki w Polsce 1981 - 1992, oprac. przez E. Wappę o S. Iwaniuka, Białystok 1995, str. 11-17.
|
|