WWW.BIALORUS.PL
BIAŁORUŚ
Wiadomości

Prawa człowieka

ZBiR

Geografia

Kultura

Polityka

Sprawy Graniczne

Niezbędne Informacje

Katalog WWW
GOSPODARKA
Nowości gospodarcze

Artykuły

Katalog firm

MNIEJSZOŚĆ BIAŁORUSKA W POLSCE
Organizacje

Samorząd

Polityka

Oświata

Kultura

Książki

Historia

Polscy Białorusini
Kursy walut
więcej
Głosowanie
Pogoda

PRENUMERATA

jeżeli chcesz otrzymywać
wiadomości pocztą
od 10-07-2001 odwiedziło nas hit counter script osób
Kliknij i zacznij korzystać z nowego serwisu Bialorus.pl
Eugeniusz Mironowicz Oleg Łatyszonek
Krótka historia białoruskiej mniejszości narodowej w Polsce w latach 1944-2001

ROZDZIAŁ XXVIII

Białoruska mniejszość narodowa w Polsce 1944-1955

Liczba i rozmieszczenie Białorusinów w Polsce

Po zakończeniu wojny w nowych granicach państwa polskiego pozostawała wciąż liczna grupa ludności białoruskiej zamieszkująca wschodnią część województwa białostockiego. Za podstawowe kryterium wyodrębniające Białorusinów z ogółu społeczeństwa Białostocczyzny administracja państwowa przyjmowała wyznanie prawosławne. Poza uwagą pozostawał zatem dość liczny element etnograficznie białoruski wyznania katolickiego.

Białorusini mieszkali we wschodniej części powiatów bielskiego, białostockiego i sokólskiego. W październiku 1944 r. władze wojewódzkie po raz pierwszy podjęły próbę określenia liczby ludności niepolskiej na terenie Białostocczyzny oraz zorientowania się w zakresie jej potrzeb. Było to przedsięwzięcie niezmiernie trudne do zrealizowania, zważywszy na fakt, że struktury administracyjne podległe Polskiemu Komitetowi Wyzwolenia Narodowego z siedzibą w Lublinie dopiero formowały się, a znaczna część kadry stanowiącej aparat władzy przysyłana tu była spoza województwa białostockiego. Ludzie ci nie mieli żadnego rozeznania w stosunkach narodowościowych na tym obszarze. Większość zarządów gminnych przesyłało dane szacunkowe uzyskane według bliżej nieokreślonego kryterium. Zdarzały się przypadki, że za mniejszość narodową uznawano wyłącznie przebywających czasowo na Białostocczyźnie Rosjan. Według zebranych wówczas materiałów na terenie województwa białostockiego mieszkało 127 363 Białorusinów, w tym na terenie powiatu bielskiego - 85 947, białostockiego - 32 327, sokólskiego - 8170. Ze względu na sposób zbierania informacji, danych tych nie można przyjmować jako w pełni wiarygodnych. Zdawały z tego także sprawę władze państwowe, bowiem jeszcze wielokrotnie nakazywały administracji powiatowej dokładne określenie struktury narodowościowej w województwie. Istniejące dokumenty pozwalają jedynie na stwierdzenie, że tuż po zakończeniu wojny na Białostocczyźnie mieszkało 160 tys. Białorusinów, zaś po zakończeniu repatriacji pozostało ich około 125 tys., w tym w powiecie bielskim - 86 tys., białostockim -25 tys., sokólskim - 14 tys.

Białorusini a władza komunistyczna

Białorusini brali udział w budowie aparatu władzy ludowej na Białostocczyźnie, lecz nie byli siłą decydującą. Odegrali drugorzędną rolę wspierając władzę, nie mając zresztą innego wyboru. Kadra kierownicza przysyłana była z ośrodków dyspozycyjnych kraju, a po rozbiciu podziemia zasilili ją także miejscowi Polacy.

Tuż po opanowaniu Białegostoku przez Armię Radziecką, 27 lipca 1944 r. przybyła do miasta grupa przedstawicieli PKWN z Lublina, w skład której wchodzili oficerowie i żołnierze Wojska Polskiego. Korzystając ze wsparcia wojskowych władz radzieckich przystąpili oni do budowy aparatu państwowego podległego PKWN. Wysłannicy z Lublina podzielili między siebie najważniejsze funkcje i stanowiska. Major Leonard Borkowicz został pełnomocnikiem PKWN na teren województwa białostockiego, kapitan Jerzy Sztachelski otrzymał funkcję wojewody i zajął się tworzeniem administracji, porucznik Tadeusz Paszta został komendantem Milicji Obywatelskiej, Faustyn Grzybowski - szefem Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego, a Edwarda Orłowska zajęła się tworzeniem struktur PPR. Ponieważ na Białostocczyźnie w okresie okupacji nie było komórek PPR, brakowało ludzi nawet do obsady kierowniczych stanowisk na szczeblu powiatowym. Dlatego też na początku sierpnia przybyła z Lublina do Białegostoku kolejna grupa oficerów i podoficerów, którymi obsadzono przede wszystkim stanowiska starostów powiatowych. Część stanowisk urzędniczych niższego szczebla znalazła się w rękach kadry przedwojennej, wśród której Białorusinów spotykało się niezwykle rzadko.

Problemy kadrowe tworzącego się aparatu władzy łagodzone były wkrótce poprzez napływ ludzi, związanych w okresie okupacji niemieckiej z podziemiem radzieckim. Byli wśród nich zarówno Polacy, jak i Białorusini. Mimo wysiłków, zmierzających do stworzenia komórek PPR w skali całego województwa białostockiego, we wrześniu i październiku 1944 r. powstały one jedynie na obszarach zamieszkałych przez Białorusinów. Niechęć społeczeństwa polskiego do nowej władzy zmuszała tę ostatnią do wykorzystania tej samej bazy społecznej, na której opierał się radziecki ruch oporu w okresie okupacji niemieckiej. Władza komunistyczna nie miała tu żadnych korzeni, trwanie jej w oparciu o element miejscowy było możliwe tylko przy włączeniu ludności białoruskiej do budowy nowych struktur. Jak wynika z licznej korespondencji urzędowej, podczas gdy we wschodniej części województwa w latach 1944-1946 funkcjonowały urzędy gminne, rady narodowe, organizacje PPR, to w zachodniej, jeśli nawet powstały te instytucje, były one bojkotowane przez ludność, a przedstawiciele władzy podległej rządowi najczęściej działali w konspiracji, pełniąc swe funkcje w mieszkaniach prywatnych.

W pierwszych miesiącach po wojnie władza w gminach wschodniej Białostocczyzny w dużej mierze znalazła się w rękach przedstawicieli ludności białoruskiej. Wójtowie, sekretarze gmin, sołtysi, milicjanci w większości byli Białorusinami. Ze środowiska tego rekrutowała się również część kadr partyjnych, funkcjonariuszy milicji i Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego (UBP) zatrudnionych w Białymstoku oraz zachodniej części województwa zamieszkałej przez ludność polską

Powstanie szkolnictwa białoruskiego

W sierpniu 1944 r. Resort Oświaty PKWN wydał zezwolenie na tworzenie w województwie białostockim szkół z białoruskim językiem nauczania, a miejscowe władze życzliwie traktowały rozwój instytucjonalnych form życia narodowego Białorusinów. Zezwolono m.in. na funkcjonowanie zespołu teatralno-muzycznego "Połymia", który bez własnego lokalu i pomocy finansowej zorganizował kilka koncertów i przedstawień w Białymstoku i Bielsku Podlaskim.

We wrześniu 1944 r. funkcjonowały już 93 szkoły, w których nauczano języka białoruskiego, a w październiku liczba ta wzrosła do 115. Powstały także 3 szkoły średnie - gimnazja w Białymstoku i Hajnówce oraz liceum i gimnazjum w Bielsku Podlaskim. Szkoły powszechne tworzone były głównie w miejscowościach jednolitych etnicznie lub tam, gdzie ludność prawosławna stanowiła zdecydowaną większość. Wiele wskazywało na to, że jesienią 1944 r. władze wojewódzkie kierowane przez Edwardę Orłowską i Leonarda Borkowicza przymierzały się do wypracowania długotrwałej polityki zabezpieczającej podstawy istnienia białoruskiej mniejszości narodowej w Polsce. We wrześniu 1944 r. Borkowicz przedstawił władzom PKWN projekt działań administracji w zakresie rozwoju białoruskiej oświaty, gdzie proponował utworzenie ośrodka dydaktycznego dla nauczycieli oraz opracowanie podręczników uwzględniających nową rzeczywistość polityczną. Jeszcze na początku października władze PKWN akceptowały projekt Borkowicza. Powołano nawet Redakcyjną Komisję Wydawniczą mającą opracować podręczniki do szkół białoruskich. Kilka dni później pomysły te okazały się być sprzeczne z założeniami polityki narodowościowej "władzy ludowej".

Symptomem zmiany polityki wobec Białorusinów były decyzje konferencji sekretarzy wojewódzkich i powiatowych PPR, która odbyła się w Lublinie w dniach 10-11 października 1944 r. Konferencja przyjęła wizję państwa bez mniejszości narodowych. Wkrótce Resort Oświaty PKWN odrzucił projekt Borkowicza w sprawie oświaty białoruskiej. Decyzję argumentowano planowanym przesiedleniem Białorusinów do ZSRR, dlatego organizację szkół w Polsce uznano za bezcelową.

Przesiedlenia Białorusinów do BSRR

W połowie września 1944 r. rząd BSRR podpisał z PKWN układ o repatriacji ludności polskiej z terytorium Białorusi oraz białoruskiej z Polski. Ewakuacja z obu stron miała być dobrowolna i przeprowadzona na dogodnych warunkach. Jej zakończenie przewidziano na 15 lutego 1945 r.

Miesiąc po podpisaniu układu władze wojewódzkie wstrzymały wszystkie działania sprzyjające tworzeniu białoruskich instytucji kulturalnych i oświatowych. Nie podejmowano jednak żadnych decyzji zmuszających do opuszczenia terytorium Polski. Przybyli z zewnątrz decydenci wkrótce zorientowali się, że ludność białoruska zachowuje ogromną bierność w eksponowaniu postulatów narodowych, jest lojalna wobec władz i nie kwapi się do wyjazdu. Nie było zatem istotnych powodów dla których władze mogłyby być zainteresowane pozbyciem się Białorusinów z Białostocczyzny.

Wielką aktywność na rzecz przesiedlenia wykazywały natomiast radzieckie służby repatriacyjne. Komisarze kilkakrotnie odwiedzali każdy prawosławny dom, agitowali do wyjazdu, obiecywali prywatne gospodarstwa rolne na Białorusi lub nad Wołgą oraz pomoc ze strony państwa w zagospodarowaniu się w miejscu osiedlenia. Przedstawiciele sowieccy namawiali także Białorusinów, aby nie oddawali kontyngentów nałożonych przez administrację polską. Przekonywali, że zboże i zwierzęta domowe przydadzą się im wkrótce w nowych gospodarstwach na terenie BSRR. Komisarze żądali także od władz polskich użycia środków przymusu wobec tych Białorusinów, którzy zapisali się na listę wyjeżdżających, a później unikali wykonania tego zobowiązania.

W pierwszej połowie 1945 r. rząd polski nie zajął żadnego stanowiska w sprawie przesiedlenia Białorusinów. Administracja lokalna samodzielnie nie podejmowała żadnych działań sprzyjających przesiedleniu Białorusinów do ZSRR. Ewakuacja, która miała rozwiązać problem białoruski w Polsce, nie spełniła pokładanej w niej nadziei. Do końca 1946 r. (rzeczywisty termin zakończenia akcji przesiedleńczej) wyjechało 36 388 osób.

Powojenny konflikt polsko-białoruski

Na początku 1945 r. uaktywniło się zbrojne podziemie, które w znacznym stopniu zmieniło sytuację Białorusinów na Białostocczyźnie. W 1944 r., ze względu na nasycenie tego obszaru jednostkami radzieckimi, było ono mało widoczne. Na Białostocczyźnie najaktywniejsze były formacje Narodowego Związku Wojskowego oraz Wolności i Niezawisłości. Działały tu także liczne grupy zbrojne rekrutujące się z miejscowej ludności polskiej, nie związane z żadną opcją polityczną. Powojenny konflikt między Białorusinami i Polakami był zarówno następstwem wydarzeń, które stały się po 1939 r., jak również aktualnych postaw obu społeczności. Polacy postrzegali Białorusinów jako tę zbiorowość, której samo istnienie stało się przyczyną wkroczenia wojsk radzieckich we wrześniu 1939 r. W przyszłości również mogli stwarzać pretekst do łączenia Białostocczyzny z Białorusią. Okres okupacji niemieckiej nie sprzyjał bynajmniej łagodzeniu konfliktów. Po ponownym wkroczeniu Armii Radzieckiej wprawdzie pojawiła się władza polska, lecz nie była ona akceptowana przez ludność polską, popierali ją natomiast Białorusini.

Wydarzenia z lat 1945-1947 na Białostocczyźnie oprócz konfliktu politycznego miały bez wątpienia także kontekst narodowościowy. Działania podziemia nie ograniczały się do walki ze strukturami komunistycznego państwa, lecz wymierzone były także w ludność białoruską. Podziemie na Białostocczyźnie nie stanowiło zresztą monolitu politycznego. Większość oddziałów rekrutowała się z zachodniej części województwa, obszarów przed wojną pozostających pod wpływami polskich partii narodowych. Również w oparciu o miejscową ludność polską działały ugrupowania poakowskie przybyłe z Wileńszczyzny. Oddziały te zapisały się dużą ilością zbrodni popełnionych na bezbronnej ludności cywilnej. Represje wywołały wśród Białorusinów szok. Z gmin mieszanych etnicznie w środkowej części powiatu bielskiego ludność całymi wsiami uciekała na wschód lub Ziemie Odzyskane. Jednym z celów terroru podziemia, nasilonego zwłaszcza na początku 1946 r., było zmuszenie Białorusinów do opuszczenia terytorium Polski. Największą ilość zbrodni na ludności białoruskiej popełnił oddział Pogotowia Akcji Specjalnej Narodowego Związku Wojskowego dowodzony przez Romualda Rajsa, ps. "Bury". W ciągu kilku dni na przełomie stycznia i lutego 1946 r. żołnierze "Burego" dokonali pacyfikacji 6 wsi białoruskich. W okrutny sposób zamordowano 87 przypadkowych osób, kilkadziesiąt dotkliwie okaleczono. Mieszkańców wsi Zaleszany spalono żywcem w zamkniętym budynku. Trzydziestu furmanów Białorusinów, zatrzymanych w lesie pod Hajnówką dla przetransportowania oddziału "Burego", zamordowano w makabryczny sposób po dotarciu na obszary zamieszkałe przez ludność polską.

Nie oznacza to, że całe podziemie działające na Białostocczyźnie miało tak zbrodniczy charakter jak formacje PAS NZW. Większość grup zbrojnych kontakty z ludnością białoruską ograniczała do rabunku żywności i wartościowych przedmiotów, zabójstw pojedynczych osób, których motywy pozostają nieznane. Często nakładano na ludność regularne kontrybucje, karano natomiast za oddanie kontyngentów nałożonych przez władze komunistyczne. W gminach zamieszkałych przez ludność polską ściąganie podatków było praktycznie niemożliwe, dlatego też władze starały się wyrównać bilans województwa nakładając dodatkowe świadczenia na ludność białoruską.

Wobec istnienia dwóch zwalczających się orientacji polskich Białorusini nie mieli dylematu po której stronie się opowiedzieć, bowiem znaleźli się po tej samej stronie barykady co władza, chociaż nie wszyscy byli jej zwolennikami. Ich zdaniem dawała ona szansę pozostania na swojej ziemi i powrót do normalnego życia.

Budowa państwa jednolitego etnicznie na Białostocczyźnie

W latach 1945-1947 propaganda państwowa kreowała model Polski jako państwa jednolitego etnicznie. Wymieniając zalety nowych granic na wschodzie podkreślano, że Polska pozbyła się mniejszości narodowych i wszystkich kłopotów związanych z ich istnieniem. Władze wszystkich szczebli na terenie Białostocczyzny wiele czyniły, aby rzeczywistość dopasować do modelu tworzonego przez propagandę. Władzy zależało przede wszystkim na pozyskaniu większości polskiej, znajdującej się w orbicie wpływów podziemia. Liczna reprezentacja białoruska w milicji, Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego, partii, radach narodowych z jednej strony stanowiła mocne wsparcie tej władzy, z drugiej zaś barierę w zbliżeniu z ludnością polską. Dlatego też starannie dbano, aby Białorusini, piastujący stanowiska w aparacie partyjno-państwowym lub chociażby będący milicjantami, nie zdradzali swego niepolskiego pochodzenia. Od funkcjonariuszy władzy wymagano dobrej znajomości języka polskiego i posługiwania się nim w miejscach publicznych. Zamykano szkoły białoruskie, gdy mniejszość polska na terenie gminy protestowała przeciw ich istnieniu.

Ludność białoruska, chociaż była lojalna wobec władz, stawała się niewygodna. Szansą na rozwiązanie problemu była jej ewakuacja do BSRR. Od połowy 1945 r. formułę o dobrowolności repatriacji władze lokalne proponowały zastąpić przymusem. Za takim rozwiązaniem opowiadali się przede wszystkim przedstawiciele Państwowego Urzędu Repatriacyjnego.

Udział osób białoruskiego pochodzenia w strukturach władz lokalnych miał niewielki wpływ na sytuację tej mniejszości. Białorusin, który awansował na stanowisko wójta lub nawet zwykłego urzędnika gminnego, traktował to jako osobisty sukces, którego wyników nie chciał utracić. Nie przeciwdziałał antybiałoruskim tendencjom przejawiającym się w polityce władz zwierzchnich, zachowywał się biernie, a nawet wykonywał te polecenia, które w rzeczywistości ograniczały białoruskie życie narodowe.

W pierwszej połowie 1946 r. nastąpiła zdecydowana zmiana polityki władz wobec Białorusinów. Ci ostatni, w obawie przed przymusowym przesiedleniem, nie stawiali już prawie żadnych postulatów o charakterze narodowym. Anemiczność żądań w tym zakresie spowodowała, że zaprzestano traktowania ich jako odrębnej zbiorowości narodowej. Powstało wówczas na pozór logiczne uzasadnienie, że ci, którzy czują się Białorusinami wyjeżdżają lub wyjechali do Białorusi, natomiast ci, co pozostają, są Polakami wyznania prawosławnego. Szczególną uwagę zwrócono na tych, którzy w okresie okupacji należeli do komitetów białoruskich. Zwalniano ich z posad państwowych, usuwano z partii, represjonowano za samo członkostwo. Uczestnicy zespołów artystycznych działających pod patronatem komitetów wkrótce trafili do więzień, działaczy organizacji istniejących w okresie okupacji przekazywano NKWD. W 1946 r. słowo "Białorusin" zaczynało oznaczać tyle, co kolaborant. Dlatego też bycie Białorusinem stawało się wyjątkowo uciążliwe.

Osoby pochodzenia białoruskiego traktowano jako pełnoprawnych obywateli pod warunkiem, że w żaden sposób nie okazywali swojej odmienności kulturowej. Umożliwiono im dostęp do wszystkich instytucji stanowiących elementy składowe ludowego państwa - milicji, wojska, partii, rad narodowych. Na Białostocczyźnie stanowili w nich znaczny odsetek składu osobowego. Białorusini zyskali szerokie możliwości awansu społecznego, uczestnictwa w życiu politycznym, kulturalnym i gospodarczym, lecz żadnych możliwości rozwoju własnego życia narodowego. Otrzymali pełnię praw jako Polacy, nic natomiast jako Białorusini.

Począwszy od roku szkolnego 1945/1946 władze oświatowe przystąpiły do likwidacji białoruskiego szkolnictwa szermując hasłem, że Białorusini wyjeżdżają z Polski i szkoły takie nikomu nie są potrzebne. Szczególną aktywnością w likwidacji szkolnictwa białoruskiego wyróżniła się kurator białostocki Eugenia Krassowska.

Pod koniec 1944 r. było 105 szkół z białoruskim językiem nauczania, w grudniu 1946 r. - 41, a w grudniu 1947 r. - 6. Istniały także trzy szkoły średnie - liceum w Bielsku Podlaskim oraz gimnazja w Hajnówce i Białymstoku. Jako pierwsze zlikwidowano liceum i gimnazja. Dyrektorowi bielskiego liceum, Jarosławowi Kostycewiczowi, jako powód zamknięcia szkoły podano prowadzenie działalności separatystycznej przez część nauczycieli. Likwidując białoruskie placówki oświatowe władze szkolne tych, którzy występowali w ich obronie, często nazywały nacjonalistami i separatystami. W końcu 1946 r. sprawę Białorusinów w województwie białostockim oficjalnie uznano za nieistniejącą.

Zmiana polityki narodowościowej

Walka z tzw. odchyleniem prawicowo-nacjonalistycznym w partii uczyniła nieaktualnym hasło Polski jednolitej etnicznie. Przejęcie kontroli w partii i państwie przez grupę komunistów przybyłą z ZSRR na czele z Jakubem Bermanem, Bolesławem Bierutem, Hilarym Mincem i Antonim Zambrowskim stworzyła naturalny pomost do realizacji aktualnych koncepcji polityki radzieckiej w Polsce, w tym także w sprawach narodowościowych. W interesie Związku Radzieckiego nie było zaś żadnych przesłanek przemawiających za akceptacją polityki asymilacyjnej wobec Białorusinów mieszkających na Białostocczyźnie.

Zwrot w polityce władz wobec białoruskiej mniejszości narodowej zaczął następować latem 1949 r. 28 czerwca sekretariat Komitetu Centralnego PZPR na wniosek Władysława Piwowarczyka-Wolskiego podjął decyzję o odbudowie szkolnictwa białoruskiego w Polsce. Na początku lipca wiceminister oświaty Henryk Jabłoński polecił białostockiemu kuratorium podjęcie przygotowań do otwarcia szkół białoruskich już od września 1949 r.

Sprawą odbudowy szkolnictwa białoruskiego na Białostocczyźnie zajęła się nie tylko miejscowa administracja szkolna, lecz także komitety partyjne, Urząd Bezpieczeństwa Publicznego, milicja. Często osoby, które dwa lata wcześniej likwidowały oświatowe placówki białoruskie, obecnie nawoływały Białorusinów do posyłania dzieci do nowo tworzonych szkół. Nie było podręczników, a dawna kadra nauczycielska pracowała w szkołach polskich lub odeszła z pracy w oświacie. Poza decyzją sekretariatu KC PZPR nie było praktycznie żadnego czynnika przemawiającego za tym, by we wrześniu 1949 r. ruszyły szkoły z białoruskim językiem nauczania. Mimo to, we wrześniu 1949 r. otwarto w województwie białostockim 24 szkoły białoruskie, a do końca roku szkolnego ich liczba wzrosła do 39. W trakcie roku szkolnego 1949/1950 otwarto także dwie szkoły średnie - liceum w Bielsku Podlaskim i Hajnówce.

W marcu 1950 r. utworzono przy białostockim kuratorium Urząd Wizytatora Okręgowego Szkół Białoruskich. Pierwszym wizytatorem został działacz ruchu komunistycznego, Białorusin - Bazyli Litwińczyk.

Kolektywizacja wschodniej Białostocczyzny

Powojenna kolektywizacja spowodowała nieodwracalne skutki w rozwoju gospodarczym, społecznym i demograficznym ziem zamieszkałych przez Białorusinów. Proces kolektywizacji zapoczątkowany został w końcu lat czterdziestych, a w przypadku wsi białoruskiej miał gorsze następstwa niż gdzie indziej. Procesem tym była objęta znacznie większa część ludności niż na terenie zachodniej części Białostocczyzny, zamieszkałej przez Polaków. Metody przeprowadzania kolektywizacji były w zasadzie zbliżone do tych, jakie stosowano na terenie całego kraju. Rozwój spółdzielni odbywał się pod przymusem administracyjnym, przy stosowaniu szantażu i represji wobec opornych. Wzrost obciążeń podatkowych, administracyjne ograniczenia dochodowości, obowiązkowe dostawy oraz wszelkie policyjne formy walki z kułactwem rujnowały podstawy ekonomiczne indywidualnych gospodarstw.

Dla większości chłopów polskich walka z kułactwem była czymś nowym, zaś dla białoruskich z Białostocczyzny wiązały się z tym pewne doświadczenia wyniesione z lat 1940-1941. Wówczas to została złamana bariera psychologiczna wobec kolektywnego gospodarowania, ale przede wszystkim chłopi białoruscy oswoili się z faktem, że można stracić ojcowiznę, by ratować życie. Największa wartość, jaką dla chłopów stanowiła ziemia, utraciła znaczenie, jakie miała w tym środowisku przez stulecia. Odmowa przystąpienia do kołchozu w okresie władzy radzieckiej wiązała się z brutalnymi represjami. Dlatego też w końcu lat czterdziestych we wschodniej części powiatu białostockiego czy bielskiego, mimo wyraźnego braku akceptacji dla kołchozowego gospodarowania ze strony chłopów, zakładanie spółdzielni następowało praktycznie bez oporu ze strony ludności.

Radzieckie koncepcje z lat 1940-1941 były powielane przez polskie władze komunistyczne począwszy od 1949 r. Na terenie wschodniej Białostocczyzny powstały wówczas 43 spółdzielnie rolnicze, w zachodniej zaś, zamieszkałej przez Polaków, zaledwie 2.

W 1949 r. pierwsze spółdzielnie powołano tam, gdzie istniały one w okresie władzy radzieckiej. Chłopi, którzy otrzymali ziemię w wyniku parcelacji majątków ziemiańskich dowiedzieli się nagle, że ich gospodarstwa są obciążone ogromnymi długami na rzecz państwa. Za ziemię otrzymaną w 1944 r. winni byli zapłacić. Wraz z odsetkami wartość tej swoistej darowizny od władzy ludowej często przekraczała cenę ziemi w wolnym obrocie. Aby uniknąć kłopotów, najlepszym rozwiązaniem było dołączenie gospodarstwa do spółdzielni produkcyjnej. Znacznie wcześniej czyniła to, dobrowolnie zresztą, dawna służba folwarczna obdarowana w wyniku reformy rolnej gospodarstwami wielkości 4-5 ha. Dla tych ostatnich spółdzielnia była w pewnym sensie powrotem do form gospodarowania, które znali. Ziemia, którą krótko posiadali, nie była ich własnością i rozstawali się z nią bez żalu.

W pierwszej połowie lat pięćdziesiątych struktura agrarna wschodniej Białostocczyzny bardzo szybko upodabniała się do tej, którą tworzono na terenie Białorusi Radzieckiej.

Mimo skolektywizowania niemal 20% ziemi w gminach zamieszkałych przez Białorusinów, nie udało się ich, podobnie jak i Polaków, zainteresować efektami pracy we wspólnych gospodarstwach. Z różnych spółdzielni napływały informacje do władz wojewódzkich, że w końcu maja nie rozpoczęto sadzenia ziemniaków, gdyż spółdzielcy byli zajęci pracą w prywatnych gospodarstwach krewnych lub znajomych, chcąc w ten sposób zabezpieczyć się w produkty spożywcze na zimę. W niektórych kołchozach, aby zapobiec kradzieży mleka i mięsa przez pracowników, zarządy stawiały strażników przy chlewach i oborach.

Wykonywanie absurdalnych prac, chociaż kompromitowało socjalistyczne formy gospodarowania, nie wywoływało protestów ze strony ludności białoruskiej. Reakcją natomiast była ucieczka młodych ludzi do miast. Kolektywizacja bez wątpienia zapoczątkowała proces pośpiesznego wyludniania się wsi białoruskiej na Białostocczyźnie. Brak perspektyw na odziedziczenie ojcowizny zmuszał wielu młodych ludzi do poszukiwania źródeł utrzymania w Białymstoku, na Ziemiach Odzyskanych oraz przy wznoszeniu wielkich inwestycji socjalizmu. Towarzyszyła temu ogromna agitacja zachęcająca młodzież do wyjazdu i poszukiwania perspektyw poza środowiskiem wiejskim. W przypadku ludności białoruskiej było to przeniesienie się do środowiska sprzyjającego szybkiej asymilacji w kulturze polskiej.

Białorusini Białostocczyzny wobec przemian politycznych i gospodarczych epoki stalinizmu

Przemiany polityczne, społeczne, a nawet gospodarcze stwarzały chłopom białoruskim ogromną szansę zmiany ich położenia. Władza żądała - z ich punktu widzenia - niewiele: akceptacji jej poczynań i głoszonej przez nią ideologii. Nie pytając o narodowość i wyznanie oferowała miejsca w swoich szeregach. Nie wymagała także wielkich umiejętności i wykształcenia, a jedynie wyraźnego opowiedzenia się ideologicznego i politycznego. Dla chłopów białoruskich była to cena tak niska, że bez wahania przyjmowali tę ofertę. Nowy ustrój nie był odbierany przez nich jako tragedia, a wręcz przeciwnie, stwarzał on po raz pierwszy szansę awansu społecznego, kulturalnego i politycznego. W przeszłości nie było niczego, za czym należałoby tęsknić. W przypadku Białorusinów wszystko to, co się działo po wojnie, było przyjmowane jako zwrot ku lepszemu.

System, którego filary wznoszono na przełomie lat czterdziestych i pięćdziesiątych, dla Polaków był zniewoleniem, kolejną okupacją, dla Białorusinów, chociaż narzucał szereg absurdalnych rozwiązań społecznych i gospodarczych, stwarzał szanse wybicia się. Ubogim białoruskim chłopom otwierał drogę do awansu społecznego, prowadzącą poprzez wojsko, milicję, aparat partyjny i niższe szczeble administracji. Praca we wspomnianych instytucjach wymagała jednak, przynajmniej w sferze formalnej, maskowania białoruskich cech kulturowych i narodowych. Niemal wszyscy funkcjonariusze państwowi lub partyjni, przyjeżdżając do rodzinnych wsi, publicznie zwracali się do swoich znajomych i kolegów w języku polskim. Na państwowej posadzie obowiązywał państwowy język. Ich zachowanie ze zrozumieniem było także przyjmowane przez białoruskojęzyczne otoczenie. W powszechnym mniemaniu język polski wyróżniał ich i nobilitował, był symbolem człowieka, któremu się powiodło i który coś znaczył w strukturach władzy. Dlatego też bez specjalnej presji z zewnątrz awansowani do roli milicjantów, urzędników, nauczycieli czy sekretarzy partii białoruscy chłopi stawali się warstwą aktywnie wspierającą procesy polonizacyjne własnych środowisk.

Powojennej polityki władz państwowych wobec Białorusinów nie można określić jednoznacznie. Zbudowano dość trwałe podwaliny specyficznego modelu zachowania Białorusinów mieszkających na Białostocczyźnie, polegającego na odrzucaniu przez nich wszystkich elementów białoruskich w życiu publicznym i jednoczesnym pielęgnowaniu ich w sferze prywatności. Było to zjawisko niekorzystne zarówno dla Białorusinów, jak i Polaków. Sprzyjało narastaniu atmosfery wzajemnej podejrzliwości, kształtowaniu mitologicznych wyobrażeń o mieszkającej w sąsiedztwie społeczności. W przypadku Białorusinów oznaczało także zepchnięcie ich kultury i języka na margines życia społecznego oraz utratę podmiotowości w życiu publicznym.

1   2   3  
.:[Polski]:.
.:[Беларускі]:.
.:[English]:.
Viasna - Spring96.org Radyjo Racyja Radyjo Racyja Niva
ZwiŃşek na rzecz Demokracji na BiaÓŻrusi Nasza Niva Kamunikat United Civil Party (Belarus)
Kurier Poranny

WWW.BIALORUS.PL
Serwis dofinansowany przez
Fundację Konrada Adenauera
Związek Białoruski w RP przy wsparciu finansowym Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji WWW.BIALORUS.PL
Centrum Edukacji Obywatelskiej
Polska-Białoruś

ul. Wyszyńskiego 2 lok. 87, 15-888 Białystok, Poland
tel./fax (+48 85) 7445152
e-mail: bialadm@bialorus.pl

©2001 www.bialorus.pl,
programmed by Ales'
cala = 1 sec
head= 0 sec
a = 1 sec
b = 0 sec
c = 0 sec
d = 0 sec
pwiad= 1 sec
m_left = 0 sec