Białorusini w Polsce w wyborach do Parlamentu po 1989 roku
Inicjatorem samodzielnego udziału w pierwszych - co prawda fragmentarycznie wolnych - wyborach parlamentarnych, był Klub Białoruski. Utworzony 11 lutego 1989 roku, za główny cel stawiał formowanie nowych, nie związanych z komunistyczną władzą białoruskich elit politycznych i intelektualnych. Powołali Klub studenci Białoruskiego Zrzeszenia Studentów, "uciekinierzy" z kontrolowanego przez władze Białoruskiego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego, a także osoby wcześniej nie deklarujące się do żadnej białoruskiej organizacji.
Ordynacja z 1989 roku, zapewniająca w pełni demokratyczne zasady wyborów do Senatu, dawała też społeczeństwu możliwość przedstawienia własnych kandydatów w wyborach do Sejmu, w ramach 35% puli zarezerwowanej dla organizacji opozycyjnych. Klub Białoruski postanowił skorzystać z ustaleń "okrągłego stołu" i rekomendował własnych kandydatów do Parlamentu. Kandydatem do Sejmu został historyk Eugeniusz Mironowicz, do Senatu - Sokrat Janowicz, literat.
Gdyby udział białoruskich kandydatów oceniać na podstawie zdobytych mandatów, można by uznać wybory za przegrane. Eugeniusz Mironowicz zdobył 14400 głosów, a Sokrat Janowicz 22410 i żaden z nich nie uzyskał mandatu. Kilka przyczyn złożyło się na taki stan rzeczy. Pierwsza - to wielość kandydatów ubiegających się o głosy elektoratu białoruskiego i prawosławnego. Przed wyborami nie doszło bowiem do porozumienia pomiędzy Białoruskim Komitetem Wyborczym, a aktywistami Cerkwi i w rezultacie obok BKW, do wyborów przystąpił Prawosławny Komitet Wyborczy. Również na listach PZPR znaleźli się kandydaci odwołujący się do białoruskiego elektoratu. Drugą - jeśli można to nazwać przyczyną - okazało się absolutne poparcie społeczeństwa dla przemian ustrojowych zapoczątkowanych przez "Solidarność". Uwidoczniło się to szczególnie w rezultatach wyborów do Senatu. Wykorzystując w pełni demokratyczny instrument tych wyborów, społeczeństwo urządziło swoisty plebiscyt, odrzucając - w wypadku białoruskiego kandydata Sokrata Janowicza zupełnie bezpodstawnie - wszystko, co można utożsamiać z komunistyczną władzą. (Ze stu kandydatów "Solidarności", walkę o fotel w Senacie przegrał tylko jeden.) Gdyby więc nawet połączyć głosy Sokrata Janowicza ze zdobytymi przez kandydata PKW Jana Piwnika (28 658), otrzymamy rezultat trzykrotnie mniejszy od uzyskanego przez kandydatów "Solidarności".
Oceniając udział BKW w wyborach przez pryzmat wartości społecznych, należy mówić o sukcesie.
Mimo wszystko BKW okazał się trzecią siłą na Białostocczyźnie, za Solidarnością i rządową Koalicją. A więc taką, którą trzeba w przyszłości brać pod uwagę. A przy tym, po trwających kilka dziesięcioleci procesach unifikacyjnych, białoruska społeczność udowodniła swoją obecność na Podlasiu. Nie tylko polskim sąsiadom, ale i samej sobie. Epoka Gierkowska, realizując zasadę "jeden kraj, jeden naród", stwarzała mniej więcej równe szanse wszystkim obywatelom, pod warunkiem zadeklarowania się w ateistycznej polskości. Rysy na monolicie pojawiły się dopiero w latach osiemdziesiątych, wraz ze stanem wojennym i odejściem Solidarności do podziemia. W zaistniałej sytuacji najważniejszym jej sojusznikiem okazał się Kościół, a mimowolnie zaczął powracać stereotyp: "prawdziwy Polak - katolik". W środowiskach prawosławnych pojawił się dylemat: "kim jesteśmy?" I właśnie Białoruski Komitet Wyborczy podsuwał odpowiedź na takie pytanie.
Wybory parlamentarne 1991 i 1993
Omawiając wybory do Parlamentu w 1991 roku, na kilka chwil należałoby zatrzymać się również przy wyborach prezydenckich, które odbyły się jesienią w 1990. Pomoże to czytelnikowi, przynajmniej w niewielkim stopniu zrozumieć niektóre zjawiska, m.in. źródła popularności SLD i niektórych polityków tej partii w środowiskach białoruskich w latach późniejszych. Otóż w wyborach tych, po raz pierwszy pojawił się Włodzimierz Cimoszewicz. Jako niewiele znaczący polityk SLD, w środowiskach białoruskich, z uwagi na swojsko brzmiące imię i nazwisko został odebrany jako "swój człowiek, sprytnie - kto wie, czy nie dla większej skuteczności w działaniu - udający prawdziwego Polaka". Sam Cimoszewicz oczywiście nie próbował wyprowadzać z błędu potencjalnych wyborców. Za jego osobą dodatkowo przemawiał fakt, iż reprezentował lewą, czyli przeciwstawną Solidarności stronę sceny politycznej. Solidarność, o ile w pierwszym okresie istnienia (1980-81), cieszyła się dostrzegalną sympatią w środowiskach białoruskich, w początku lat dziewięćdziesiątych była już zdecydowanie postrzegana jako ruch katolicko-narodowy, a więc przeciwny i prawosławnemu, i białoruskiemu. Mając do wyboru Lecha Wałęsę, Tadeusza Mazowieckiego, Leszka Moczulskiego - a więc kandydatów odwołujących się do ideałów Solidarności - białoruski elektorat masowo opowiedział się za Włodzimierzem Cimoszewiczem. Jedynie środowiska młodej inteligencji oddały głos na ówczesnego premiera Tadeusza Mazowieckiego. W drugiej turze, gdy wybór został ograniczony tylko do Lecha Wałęsy i Stanisława Tymińskiego, w gminach zamieszkałych przez Białorusinów, legendarny przywódca Solidarności zdecydowanie przegrał z kandydatem, określanym w mediach jako "człowiek z nikąd".
W lutym 1990 roku na bazie Klubu Białoruskiego, który pół roku wcześniej zakończył działalność, została powołana pierwsza w powojennej Polsce białoruska partia polityczna - Białoruskie Zjednoczenie Demokratyczne. Właśnie ona była głównym inicjatorem samodzielnego udziału w najbliższych wyborach parlamentarnych, rozpisanych na 27 października 1991 roku. Wbrew wcześniejszym staraniom, tym razem także nie udało się zjednoczyć wszystkich białoruskich i prawosławnych kandydatów w jednym komitecie wyborczym. Głównie za sprawą Bractwa Prawosławnego. Lider Bractwa, Eugeniusz Czykwin, w koalicji z Białoruskim Towarzystwem Społeczno-Kulturalnym i Związkiem Ukraińców Podlasia powołał Komitet Wyborczy Prawosławnych, zaś Białoruskie Zjednoczenie Demokratyczne, Białoruskie Zrzeszenie Studentów i Stowarzyszenie Literackie "Białowieża" utworzyły Białoruski Komitet Wyborczy.
"Swoja ziemia, chleb i wiara" - pod takim hasłem BKW poszedł do wyborów. Komitet zarejestrował kandydatów w siedmiu okręgach wyborczych: w Warszawie, okręgu wrocławskim, gdańskim, słupsko-koszalińskim, elbląsko-olsztyńskim, bialsko-podlaskim i siedleckim i oczywiście białostocko-suwalskim. Po raz pierwszy i jedyny Białorusini wystawili swoich kandydatów w innych niż Podlasie regionach Polski. Mimo wszystko komitet otrzymał mniejsze poparcie, niż spodziewali się jego organizatorzy. Ogółem zebrał 7859 głosów, najwięcej, 4435 w okręgu białostocko-suwalskim, ale też - co można uznać za pozytywną niespodziankę - prawie dwa tysiące w okręgu koszalińskim i słupskim. Konkurencyjny białoruskiemu PKW uzyskał 13788 głosów, co zapewniło mandat poselski Eugeniuszowi Czykwinowi. Prawdziwą furorę zrobił w tych wyborach kandydat SLD Włodzimierz Cimoszewicz, zdobywając 54000 głosów, w większości białoruskich.
Wybory do Senatu po raz kolejny okazały się plebiscytem między lewicą a prawicą, co w białostockich warunkach bardzo często pokrywa się z linią religijnych, prawosławno-katolickich podziałów. Kandydat BKW Jan Czykwin otrzymał 27000 głosów, przegrał jednak z kandydatami prawicy, odwołującymi się do elektoratu katolickiego.
Wyłoniony w 1991 roku Parlament przetrwał tylko dwa lata, z przyczyn nie będących tematem niniejszego opracowania został rozwiązany i na wrzesień 1993 roku rozpisano kolejne wybory.
Opierając się na doświadczeniach sprzed dwóch lat, organizacje białoruskie i prawosławne tym razem poszły do wyborów we wspólnej koalicji jako Białoruski Komitet Wyborczy. Na liście znaleźli się przedstawiciele Związku Białoruskiego (Piotr Kruk, Piotr Bagrowski, Sergiusz Łukaszuk), BTSK (Jan Syczewski, Piotr Pryszczepko), Bractwa Prawosławnego (Antoni Mironowicz, Mikołaj Wawreniuk, Sergiusz Szczygoł), Stowarzyszenia "Ruś"(Mikołaj Walicki), a także Mikołaj Buszko, jako przedstawiciel Komitetu Organizacyjnego Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Cerkiewnej w Hajnówce. Rezultat (10500 głosów) okazał się lepszy niż przed dwoma laty, jednak niewystarczający dla zdobycia mandatu. Po raz kolejny większość elektoratu białoruskiego opowiedziała się za Włodzimierzem Cimoszewiczem z SLD. Zdobywając 51710 głosów (cała lista 63000), zapewnił on swemu ugrupowaniu 4 mandaty poselskie.
Kandydujący do Senatu lider Bractwa Prawosławnego Eugeniusz Czykwin powołał własny, Prawosławny Komitet Wyborczy. Uzyskał 51815 głosów, jednak nieznacznie, o 2000 głosów przegrał z kandydatem lewicy, a także z przedstawicielką Stowarzyszenia Rodzin Katolickich.
Wybory parlamentarne, 1997 r.
W 1997 roku, kandydaci odwołujący się do białoruskiego elektoratu, znaleźli się w trzech komitetach. Białoruskie Towarzystwo Społeczno-Kulturalne weszło w koalicję z SLD, Eugeniusz Czykwin powołał enigmatyczne Stowarzyszenie Słowiańskiej Mniejszości Narodowej - Prawosławni, zaś Związek Białoruski umieścił swego kandydata na liście Unii Pracy. Z punktu widzenia Związku było to najbardziej optymalne rozwiązanie. Przedstawiciele UP zasiadali wówczas w polskim Parlamencie, a przedwyborcze sondaże wskazywały na realny sukces w kolejnych wyborach. Nie bez znaczenia był też fakt, iż Związek Białoruski i Unia Pracy odwoływały się do tych samych, demokratycznych wartości. Lewicowa, choć bez komunistycznego rodowodu partia, zdawała się również dobrym adresatem dla białoruskiego elektoratu. Jednak, akurat przy okazji tych wyborów doszło do znacznej konsolidacji polskiej sceny politycznej. O ile wcześniej można było doliczyć się w Sejmie około dziesięciu niewielkich ugrupowań, tym razem elektorat postawił na najbardziej wyraziste - tak z prawej, jak i z lewej strony. Z walki o miejsca w Parlamencie zwycięsko wyszła prawica zjednoczona w AWS. Lewą stronę, na zasadzie przeciwwagi, zdominował wyraźnie przeciwstawny Solidarności Sojusz Lewicy Demokratycznej. Unia Pracy, nie kojarzona z żadnym z tych ugrupowań, nie zdołała przekroczyć obowiązującego progu i do Sejmu nie weszła. Kandydujący z listy UP przedstawiciel Związku Białoruskiego Eugeniusz Wappa zdobył 2023 głosy (drugi wynik na liście).
13632 głosy zebrał Komitet Wyborczy Słowiańskich Mniejszości Narodowych - Prawosławni, ale również nie pokonał pięcioprocentowego progu. Znaleźli się natomiast w Sejmie Białorusini kandydujący z list SLD. Dzięki głosom W. Cimoszewicza (53958), mandat poselski zdobył Siergiej Plewa (2135 głosów), a także przewodniczący BTSK Jan Syczewski (1688 głosów), który z kolei znalazł się na anachronicznej już "liście krajowej", dającej mandat zasłużonym aktywistom bez względu na uzyskany przez nich wynik.
Związek Białoruski zgłosił też swoich kandydatów w wyborach do Senatu. Michał Kondraciuk zdobył 27482, a Jan Topolański 19846 głosów, tradycyjnie jednak niepokonani okazali się obaj kandydaci Solidarności, wyraźnie dystansując się od pozostałych konkurentów (np. Jan Chojnowski 131892 głosy).
Warto zaznaczyć, że w rezultacie tych wyborów, niektóre niewielkie partie znikły z mapy politycznej, inne zaś znacząco zmieniły swój wizerunek. Przykładem może służyć Unia Pracy, która ratując się od niebytu, poszła na pełną koalicyjną współpracę z postkomunistycznym SLD.
Wybory parlamentarne, 2001 r.
W wyborach 2001 roku, po raz pierwszy od 1989 nie zaistniał na Białostocczyźnie komitet, który można by utożsamiać z religijnymi albo narodowymi mniejszościami. Zawsze samodzielny lider Bractwa Prawosławnego Eugeniusz Czykwin, tym razem radykalnie zmienił front i znalazł się na liście SLD-UP. Zdobywając 11834 głosy, uzyskał mandat poselski. Dzięki głosom Włodzimierza Cimoszewicza (71819), posłem został również Aleksander Czuż (4336 głosów), utożsamiany z mniejszością prawosławną.
Związek Białoruski tym razem nie wystawił własnych kandydatów, udzielił jedynie poparcia przewodniczącemu Białoruskiego Zrzeszenia Studentów Andrzejowi Karczewskiemu, startującemu z listy Unii Wolności. Jednak ta partia nie przekroczyła progu wyborczego i po raz pierwszy znalazła się po za Parlamentem.
Białorusin znalazł się również na liście Polskiego Stronnictwa Ludowego. Mikołaj Janowski zdobył 1777 głosów, ale mandatu nie uzyskał.
Wybory do Senatu po raz pierwszy na Podlasiu przegrali kandydaci prawicy. Zupełnie niespodziewanie mandat uzyskał Białorusin Siergiej Plewa, kandydujący z listy SLD-UP. Zdobywając 118837 głosów, przegrał jedynie z kandydującym z tej samej listy Adamem Jamrozem.
Trzeci kandydat SLD-UP do Senatu, przewodniczący BTSK Jan Syczewski, w rezultacie uznanych za godzące w dobre imię Polski wystąpień w Mińsku, został z tej listy usunięty. Powołał własny, jednoosobowy Komitet Wyborczy "Podlasie", jednak mandatu nie zdobył.
Michał Androsiuk
|
|