Jarosław Nikodem
(Poznań)
Śmierć Witolda, która nastąpiła 27 października 1430 r., zamykała pewien etap stosunków polsko-litewskich. Kończył się okres współdziałania obu państw opartego na wspólnocie interesów. Było to w dużej mierze zasługą samego Witolda, który konsekwentnie dążąc do emancypacji Litwy zdawał sobie jednak sprawę, że sojusz z Polską służył interesom Wielkiego Księstwa. Jednakże już pod koniec życia księcia rozpoczął się proces stopniowego narastania coraz to silniejszych kontrowersji w łonie unii. Zarówno Witold jak separatystyczne dążenia społeczeństwa litewskiego doprowadziły do kryzysu lat 1429-1430, który omal nie przekreślił związku obu państw. Solidarne współdziałanie Jagiełły i polskich kół politycznych na krótko proces ten przyhamowało, konfliktu nie udało się jednak zażegnać, wybuchł bowiem ze zdwojoną siłą po objęciu rządów przez Świdrygiełłę.
Wyniesienie Świdrygiełły jest tematem naszej rozprawy. Wokół tego problemu narosło sporo kontrowersji. Dotyczą one sposobu wyniesienia Świdrygiełły, roli Jagiełły w latach 1430-1432 (nie bez znaczenia jest tutaj sprawa jego uwięzienia na Litwie), stosunku nowego wielkiego księcia do związku z Polską, stanowiska panów koronnych do jego rządów. Jakby w tle pozostaje rzecz najważniejsza, tj. losy unii za czasów wielkoksiążęcych rządów Świdrygiełły.
Wszystkich wątpliwości nie zdołał rozstrzygnąć A. Lewicki, mimo że jego, napisana przed z górą stu laty, monografia o rządach Świdrygiełły ciągle pozostaje najdoskonalszym i niedościgłym opracowaniem tamtych czasów. Dalsze badania, przynoszące szereg interesujących i oryginalnych spostrzeżeń, także w pełni nie zadowalają. Można zatem stwierdzić, że problem wyniesienia Świdrygiełły na stolec wielkoksiążęcy ciągle jest problemem otwartym. Jego rozstrzygnięcie sprowadza się do trzech możliwości:
1) wyniesienia dokonał Jagiełło bez wiedzy rady koronnej, chcąc tym manewrem doprowadzić do zapewnienia synowi objęcia tronu polskiego drogą dziedziczenia, był to więc dalszy ciąg planów królewskich przerwanych zgonem Witolda1,
2) wyniesienia dokonali Litwini, ale za wiedzą Jagiełły i przy jego całkowitej zgodzie2,
3) wyniesienia dokonali Litwini, Jagiełło zaś, mimo oporów ze swej strony, wobec nacisków dał swe przyzwolenie i w końcu uznał Świdrygiełłę, czego dowodem ma być dokument królewski z 7 listopada 1430 r., w którym nazywa go wielkim księciem; ta koncepcja milcząco zakłada również, że Jagiełło, niejako pogodzony z losem, aprobował wyniesienie brata aż do 1432 r.3
Zanim zajmiemy stanowisko w tej sprawie, spróbujmy przedstawić źródła, które informują nas o wyniesieniu Świdrygiełły:
— relacja Długosza
„Feria secunda in crastino Sanctae Hedvigis, praefactus Sbigneus episcopus et Dux Semovitus, Wladislaus de Oporow [...] cum aliis baronibus Poloniae ex Vilna discedunt, in Regnum Poloniae ad Regis imperium reversuri; licet ipsi Praelati et barones Poloniae, morte vicina, quae Duci Withawdo imminebat, cognita, ne ex Lithuania remitterentur, dissuadebant: nin valuit tamen persuasio eorum apud Regem, cum Rex ipse, in eventu mortis Ducis Withawdi, Praelatis et baronibus praesentibus, Ducatum Magnum Lithuaniae conferendi Duci Switrigallo germano suo, prout in corde destinaverat, non habere se rebatur libertatem [...] Wladislaus autem Rex, charitate, qua Ducem Switrigal, ut germanum, complectebatur, devinctus, venisse tempus ratus, quo illum, annis plurimus in obscura sorte degentum et variis iactatum turbinibus, attolere et magnificare posset, Praelatis et baronibus utriusque Dominii, Poloniae et Lithuaniae, qui magnorum et Principe dignorum operum Switrigellum non putavere capacem (verebatur enim ne contrarium decernerent), inconsultis, secretarium suum Iohannem Manszik de Dambrowa, de domo Wadwicz, [...], ad Ducem Switrigal mittit, Ducatum Magnum Lithuaniae sibi conferens, et annulo speciali sibi misso, ipsum insituens de eodem”4.
— list mistrza inflanckiego Rutenberga do wielkiego mistrza Pawła Rusdorfa z 20 listopada 1430 r.
„Alz unsir gnediger herre herczogh Wyttowdt zeliger dechtnisse was gestorven, schreipp uns herczogh Swittergayll, das her mit entracht der hern bayare, rittere und knechte und mit vulbort unsirs allirgnedigesten hern zcu Polen etc. Koniges in enen grosfursten und hern der lande gekoren und uffgenomen were und das her unsir und unsirs ordins so vullenkomener guter frundt und gunner wesen wolde, alz sein vorfare gewesen were”5.
— relacja krzyżacka
„Dye Lyttaweschen herren, so schyre der herre yr grosfurste was vorscheyden, dy vorsamelten sich mit den Rewschen herren, dy alsampt mit willen unde rathe das koniges von Polan, der nach czu Lytawen was gebleben, koren czu eyme grosfursten Boleslaum andirs Swydirgal”6.
— memoriał zakonu przedłożony Erykowi duńskiemu (bez miejsca i daty, według wydawcy być może w październiku 1432 r.)
„Demum sicut deus dominus noster disposuit, quod dux Vitoldus obiit post unionem in Wylna factam, tunc rex Polonie fuit in terra Littwanie postulans terram. Tunc terre Russie et Lithwanie eum in dominum suscipere noluerunt et dixerunt, quod eos obmisisset cum suscepit regnum Polonie, ad quod eum ipsi promoverunt. Et dixerunt, ipsi fratrem suum vellent Switrigal pro domino suscipere, qui ad ipsas terras ita propinquior natus est, sicut et ipse, quod ipse fratri suo favere noluit. Tunc petivit dux Switrigal fratrem suum, quod ipse faceret tamquam frater suus carissimus, ut faveret sibi terras, quod dominus rex Polonie facere noluit, sed terras cum potestate et lite lucrare voluit. Et dum ipsas terras violenter habere voluit, tunc noluit ipsas dux Switrigal sibi dare”7.
— list Jagiełły do wielkiego mistrza z lipca 1431 r.
„(...) castra civitates thezauros opida et villas possessionesque ceteras et dominia Lythwanie et Russie terrarum violenter occupavit nosque dominum verum legitimum et naturalem ab eisdem exclusit”8.
Źródła te wnikliwie zanalizował A. Lewicki9, choć nie wszystkie jego ustalenia są przekonywające (do tych spraw niebawem wrócimy). Obecny stan wiedzy pozwala znacznie rozszerzyć podstawę źródłową dotyczącą wyniesienia Świdrygiełły o przekazy, których Lewicki nie znał, lub których nie zdołał wykorzystać:
— krzyżacka zapiska kronikarska
„Anno 1430 vorstarb herczog Wytawt, und herczog Swirtigayl wart eyntrachlicheich gekoren czu Lytteuichen herren”10.
— relacja Konrada Bitschina
„Anno domini MCCCCXXX feria VI ante Simeonis et Jude apostolorum prepotens atque magnificus princeps Alexander, magnus dux Lithuanie, morto depressus de vita transivit ad mortem, post cujus occubitum Poloni principatum Lithuanie ambientes, ipsos Lithuanos sibi subjugare conantur. Lithuani vero, Polonorum scientes versuciam, eis subesse contemnunt. Inclytus vero princeps, dominus Boleslaus, alias Swittergal, ad quem dictus principatus tam jure hereditarie possessionis quam electionis devolvitur, salubri suorum fretus consilio, se cum dominis Prussie, apud quos fidem semper illesam cognovit, confederare laborat, sese vicissim contra suos et terrarum suarum inquietatores juvando”11.
— list mistrza inflanckiego do wielkiego mistrza z 19 lutego 1431 r.
„(...) herczogh Switt[rigail] mit entracht der hern bayoren, ritteren und knechten und mit vulbort des hern ko[ninges] zcu Polen in enen grosfursten zcu Littouwen, gekoren und ufgenomen were und das her mit unsirm ordin die vorschreibunge und vorsegelunge, die sien vurfare mit unsirm ordin gethaen hette, vullenkomen halden wolde”12.
— list wielkiego mistrza do prokuratora zakonu w Kurii Wandofena z 8 kwietnia 1431 r.
„Die littaunischen herren miteyntracht aller rewschen herczogen und heren noch dem vorscheiden des vorbenumpten herczogen Witawds den irluchten fursten herren Boleslaum andirs Switirgal, des konigis von Polan rechtet bruder, der eyn sundirlichir gonner und frunt is unsers ordens, haben irwelt. Undir den selben czwen herren gebrudir is nach nicht steet alczu fruntlich”13.
— bulla Eugeniusza IV skierowana do biskupa wileńskiego Macieja z 1 stycznia 1432 r.
„Cum itaque sicut acceptimus dilecti filii, nobiles viri, principes et barones provincie Lithwanie, certis causis ind[ucti] carissimo in Christo filio nostro Wladislao Polonie regi illustri tamquam ipsorum domino et heredi se obstrinserint atque promiserint solennibus iuramentis, se nullum electuras vel habituros in magnum ducem Lithwanie sine voluntate et consensu dicti regis, qui postea [...] causis [...] contra formam iuramentorum dilectum filium nobilem virum Swirigalem”14.
— relacja Kroniki Bychowca
„Y po smerty welikoho kniazia Witolta korol Jagayło prosił kniażey y panow Litowskich, aby oni wziali sobie brata rożohoho kniazia Szwidrykayła, y kniazi y panowie Litowskij, pry bytnosty korola Jagayłowe, posadyli na welikom kniażenij Litowskom y Ruskom kniazia welikoho Szwidrygayła”15.
— relacje wcześniejszych redakcji latopisów, które podają jedynie krótkie wzmianki o następstwie Świdrygiełły po śmierci Witolda16.
— list Świdrygiełły, który odczytano 5 marca 1434 r. na posiedzeniu generalnym soboru w Bazylei, książę stwierdzał w nim, że po śmierci Witolda został wyniesiony do godności wielkoksiążęcej przez bojarów, a Jagiełło zatwierdził ten wybór17.
Przywołane informacje źródłowe można łatwo pogrupować. Długosz i Kronika Bychowca wskazują na inicjatywę Jagiełły, list Świdrygiełły, oba listy Rutenberga i krzyżacka zapiska kronikarska poświadczają, że król zatwierdził wybór panów litewskich, natomiast aż cztery przekazy (memoriał zakonu, list wielkiego mistrza do Wandofena, list Jagiełly do wielkiego mistrza i bulla Eugeniusza IV) wyraźnie wskazują, że Jagiełło był przeciwny wyniesieniu Świdrygiełly. Pozostałe relacje, milczące o roli króla, jako neutralne dla interesującego nas problemu można wyłączyć z analizy.
Źródłem, które zdecydowanie należy odrzucić jako całkowicie pozbawione wiarygodności dla naszych badań jest Kronika Bychowca. Niejednokrotnie już podkreślano, że do roku 1440 podaje ona informacje bałamutne, a poza tym jest źródłem późnym18. Podanej przez nią informacji o sprawczej roli Jagiełły nie znają wcześniejsze redakcje latopisów, co już samo w sobie nastraja bardzo sceptycznie do wspomnianego przekazu. Poza tym dodajmy, że przy opisie „burzy koronacyjnej” Witolda autor Kroniki Bychowca, podając bezwartościowe szczegóły, starał się przynajmniej wyjaśnić przyczynę opisywanych wydarzeń. We fragmencie mówiącym o wyniesieniu Świdrygiełły brak nawet podania motywów. Dowiadujemy się, że król postanowił osadzić brata na Wielkim Księstwie, ale próżno byłoby szukać przyczyn tej decyzji. Z podanych wyżej powodów wzmiankę o roli Jagiełły uznać należy za wiadomość niewiarygodną, gdyż nie poddaje się jakiejkolwiek weryfikacji.
Przeciw niej świadczy także dalszy ciąg relacji kroniki. Oto bowiem po dwóch latach rządów Świdrygiełły, tzn. w 1432 r., Jagiełło przyjechał do brata na łowy i został uwięziony, ponieważ księcia rozgniewała wieść o zajęciu ziemi podolskiej przez Polaków. Uwięziony Jagiełło wygłosił wówczas mowę do brata, w której skarżył się na złe traktowanie i jednocześnie zaczął namawiać panów litewskich, by wybrali nowego wielkiego księcia w osobie Zygmunta Kiejstutowicza. Z nieznanych powodów Świdrygiełło zrozumiał swoje niewłaściwe postępowanie i wypuścił króla. Ten po powrocie do Polski wysłał jakieś poselstwo do papieża, by odebrać przysięgę od panów litewskich (ta część relacji jest wyjątkowo niezrozumiała), a po powrocie posłów panowie litewscy z pomocą króla wynieśli Zygmunta na stolec wielkoksiążęcy19.
Autor kroniki posiadał jakieś wiadomości o wydarzeniach rozgrywających się na Litwie po śmierci Witolda, nie potrafił ich jednak ze sobą powiązać i logicznie wytłumaczyć. Zawodzi chronologia, konkrety zastępuje schemat retoryczny (motyw łowów — znany z poprzednich fragmentów, np. Jagiełło, dążąc do koronacji Witolda, także przybył na Litwę z powodu planowanych łowów), anegdota jest naiwna, cały zaś tekst pisany z wyraźnym niezrozumieniem czasów, o których opowiada. Jako źródło mające posłużyć do wyjaśnienia przebiegu i motywów wyniesienia Świdrygiełły tekst Kroniki Bychowca jest nieprzydatny.
Nieporównywalnie większe kłopoty interpretacyjne sprawia relacja Długosza. Można pokusić się o stwierdzenie, że kronikarz doskonale znał najważniejsze szczegóły opisywanych przez siebie wydarzeń, ale z jakichś przyczyn uczynił wszystko, by sprawę zaciemnić. Całość jego przekazu o rządach Świdrygiełły skupia w sobie w wyolbrzymionej formie wszystkie cechy jego pisarstwa. O ile fragmenty poświęcone „burzy koronacyjnej”, mimo pewnych sprzeczności, są ciągle aktualnym źródłem do poznania dwóch ostatnich lat życia Witolda20, następująca zaraz po nich ocena panowania Świdrygiełły sprawia wrażenie niedopracowanej pierwotnej wersji zasadniczego tekstu. Skoro jest to niemal ten sam okres, trzeba koniecznie spróbować znaleźć powody, które skłoniły Długosza do zarzucenia postawy bezstronnego historyka, którym nieraz bywał.
Pierwszym wnioskiem, który narzuca się po lekturze relacji kronikarza, jest stwierdzenie, że nie sposób zaaprobować wszystkich podanych przez niego ocen. W przeciwnym bowiem razie otrzymamy tekst niespójny wewnętrznie, sprzeczny przy interpretacji podstawowych faktów, a także nielogiczny. Trzeba zatem wyselekcjonować z tekstu Annales te fragmenty, które wynikały ze specyfiki Długoszowego warsztatu i jego historiozofii, i wziąć pod uwagę tylko te informacje, które nie są obciążone jego wizją historii. Łatwo dojść do wniosku, że przyjęcie interpretacji wskazującej na sprawczą rolę Jagiełły, pociąga za sobą obowiązek wyjaśnienia zasadności opinii odmiennych.
Nie znajdujemy jednak powodów, które pozwoliłyby odrzucić fragmenty mówiące o wyniesieniu księcia bez zgody Jagiełły. Istnieją za to poważne przesłanki, by zanegować opinie Długosza o roli króla. Analizując twórczość kronikarza, musimy brać pod uwagę założenia teoretyczne, którymi się w swym dziele kierował. Długosz pisał historię polski w głębokim przeświadczeniu, że Bóg kieruje jej losami jako państwa wyjątkowego. Pokazując złe i dobre strony narodowej przeszłości, piętnując niegodne czyny wybitnych postaci, lub gloryfikując życie bohaterów niezłomnych, Długosz bardziej był historiozofem niż historykiem. Polską historiografię od lat nurtuje pytanie o głównego bohatera Annales. Wskazywano, że byli nim albo św. Stanisław, albo Zbigniew Oleśnicki21, naszym jednak zdaniem tym bohaterem była ojczyzna22. Temu nadrzędnemu celowi kronikarz podporządkował całą swą konstrukcję dziejów Polski.
Na ten obraz nakłada się dydaktyka, Długosz bowiem miał ambicję edukowania swych przyszłych czytelników, oraz ars rhetorica jako narzędzie pracy z całą gamą loci communes i amplifikacji, które, będąc metodą pisarską średniowiecza, uszlachetniały tekst i odwoływały się do emocji odbiorcy23. Wiemy również, że choć Długosz był zwolennikiem unii polsko-litewskiej, Wielkie Księstwo traktował jednak jako prowincję wcieloną do Korony, pogardzał Litwinami, zawsze akcentując ich niższość w kontaktach z Polakami. Nie cenił także Jagiełły, pokazując go najczęściej w krzywym zwierciadle24. Te wszystkie założenia teoretyczne zostały skumulowane w skrajnej niemal formie w przekazie dotyczącym rządów Świdrygiełły.
Długosz nie mógł przeboleć faktu, że Litwa pod rządami brata Jagiełły całkowicie się emancypowała, stawiając pod znakiem zapytania możliwość dalszego funkcjonowania unii. Nie szczędził przy tym wyrzutów panom litewsko-ruskim, którzy pokazani zostali po śmierci Witolda jako bezwolne narzędzia, czekające na rozwój sytuacji25, oraz jako ludzie wyzbyci wdzięczności, skoro opuścili króla zaraz po wyniesieniu Świdrygiełły26, i pozbawieni zasad moralnych, gdyż łatwo zgodzili się na pomysł uwięzienia Jagiełły i wymordowania Polaków27.
Opinie o królu z lat 1430-1432 są zaś być może najbardziej surowymi spośród wszystkich, jakie Długosz kiedykolwiek o nim napisał. Główny zarzut sprowadzał się do zanegowania jego umiejętności rządzenia państwem (przypomnijmy, że tak samo było w przypadku niedoszłej koronacji Witolda)28. Jagiełło oddalił z Litwy polskich doradców, choć wiadomo było, że sam nie potrafił podejmować słusznych decyzji29, wyniósł Świdrygiełłę na Wielkie Księstwo, kierując się jedynie ślepą miłością do brata30, a o jego moralnym i intelektualnym nieprzygotowaniu do rządzenia państwem świadczył fakt, że bardziej sprzyjał Świdrygielle niż Polsce, sobie i swym synom31 (dodajmy, że ten zwrot retoryczny pojawił się już podczas opisu „burzy koronacyjnej”)32. W końcu pojawił się zarzut najstraszniejszy — Jagiełło w obronie Świdrygiełły sprowadził na Polskę najazd krzyżacki33.
Sądzimy, że przywołane przez nas argumenty upoważniają do odrzucenia Długoszowej interpretacji mówiącej o inicjatywie Jagiełły w sprawie wyniesienia Świdrygiełly na Wielkie Księstwo Litewskie. Po takim zabiegu otrzymamy następujący obraz wydarzeń. Panowie polscy na rozkaz Jagiełły opuszczają Litwę34, Świdrygiełło jeszcze za życia Witolda, mając już wówczas ogromne grono zwolenników, zaczął dość bezceremonialnie lekceważyć Witolda, co spowodowało nawet reakcję Jagiełły, który wezwał brata do opamiętania, ten jednak niespodziewanie wyjechał35. Obie kandydatury, które się wyłoniły po śmierci Witolda: Zygmunt Kiejstutowicz i Świdrygiełło, nie cieszyły się poparciem panów litewskich, którzy zwrócili się o radę do króla, nie wiedzieli bowiem, czy zechce sam objąć władzę, czy przekaże ją komuś innemu36. Zauważmy jednak, że może tutaj chodzić wyłącznie o grono (chyba dość nieliczne) dostojników, znajdujących się wówczas na dworze Witolda. Gdy król był zajęty pogrzebem Witolda, Świdrygiełło nagle, mimo sprzeciwu Jagiełły (Długosz wyraźnie to podkreśla) zajął Wilno, Troki i inne zamki, usuwając z nich króla, co należy tłumaczyć: pozbawiając go władzy. Świdrygiełło miał być tak bardzo rozgniewany na brata, że znieważał go i posuwał się do pogróżek pod jego adresem37. Nie ma więc wątpliwości, że Jagiełło nie mógł jednocześnie wynieść brata na stolec wielkoksiążęcy i sprzeciwiać się temu zarazem, podobnie jak nie miałoby sensu przyjmowanie tłumaczenia, że bez powodu Świdrygiełło wystąpił przeciw bratu, skoro jemu zawdzięczał władzę.
W liście Świdrygiełły przesłanym do Bazylei czytamy, że po śmierci Witolda panowie litewscy wybrali go wielkim księciem, a król mocą swej władzy ten wybór potwierdził. Nieoczekiwanie to oświadczenie zostało potwierdzone przez pełniących funkcje polskich adwokatów Szymona z Teramo i Gaspara z Perugii38. Broniąc króla stwierdzili, że Świdrygiełło dostał Wielkie Księstwo w lenno, ale nie dotrzymał przysięgi wierności i hołdu złożonego Jagielle39. Oba te oświadczenia miałyby kluczowe znaczenie dla wyjaśnienia okoliczności wyniesienia Świdrygiełły, nie pozostawiając wątpliwości, że doszło do niego za zgodą Jagiełły, gdyby nie poważne kontrargumenty, które można przeciw nim przedstawić.
Przeciw świadectwu Świdrygiełły świadczą motywy, jakimi się kierował, i ogólny ton listu. W 1434 r. książę od niemal dwóch lat nie był już władcą Wilna, które utracił na rzecz Zygmunta Kiejstutowicza. Zewsząd szukając sojuszników, musiał przedstawić swoje racje w najkorzystniejszym dla siebie wydaniu. Ogłaszał więc światu, że został w podstępny i bezprawny sposób pozbawiony władzy na Litwie. Trudno było w tej sytuacji oczekiwać od niego stwierdzenia, że w 1430 r. wyniesiony został do władzy wbrew Jagielle i z pogwałceniem umów horodelskich. Takie postawienie sprawy oznaczałoby przecież, że stoi na straconych pozycjach, domaga się bowiem odzyskania czegoś, co posiadał bezprawnie.
Zdajemy sobie, oczywiście, sprawę, że tego rodzaju argumentacja opiera się wyłącznie na próbie odczytania intencji, a to zawsze grozi niebezpieczeństwem nadinterpretacji. Gdyby więc chodziło wyłącznie o ten jedyny passus z listu Świdrygiełły, musielibyśmy zrezygnować z sugerowania mu mijania się z prawdą. Świdrygiełło jednak rzeczywiście posunął się do kłamstwa stwierdzając, że Jagiełło — po przejęciu rządów w Polsce — odsunął go od władzy w Wielkim Księstwie, mimo że była mu ona obiecana jeszcze przez ich ojca. W podobny sposób opisał swoje dalsze losy, przedstawiając siebie (wiecznego przecież malkontenta, spiskującego niemal przez całe dorosłe życie) jako ofiarę złej woli krewniaków. Skoro więc Świdrygiełło, w dobrze pojętym własnym interesie, kilkakrotnie świadomie nie mówił prawdy, dlaczego mielibyśmy uwierzyć, że w interesującej nas sprawie postąpił inaczej?
Wbrew pozorom łatwo wytłumaczyć także nieporozumienie wynikające z odpowiedzi polskich adwokatów. Żaden z nich nie był Polakiem i nie znał materii spraw, o których pisał książę. Zareagowali impulsywnie na oskarżenia Świdrygiełły, posługując się argumentacją, która wydawała im się najwłaściwsza. Jeśli oskarżono króla polskiego o odebranie księciu ziem, które wcześniej mu nadał, odpowiedzieli — zgodnie z logiką (logiką, ale nie wiedzą), że stało się tak, ponieważ Świdrygiełło złamał przysięgę. I tym razem można by nas oskarżyć o powoływanie się na argument pozbawiony głębszego uzasadnienia źródłowego, gdyby nie dwa powody, które, naszym zdaniem, w pełni do zaproponowanego wnioskowania upoważniają. O tym, że ani Szymon z Teramo, ani Gaspar z Perugii nie byli przygotowani merytorycznie na podobną dyskusję świadczą dwa fakty. Stwierdzili bowiem, że jeśli Świdrygiełło rzeczywiście posiadał prawo do Litwy przekazane mu przez ojca, prawo to zostało później zmienione za wiedzą i zgodą samego księcia. Wiemy doskonale (na podstawie źródeł odnoszących się do dziedziczenia na Litwie po śmierci Olgierda), że Świdrygiełło nie otrzymał od ojca żadnych obietnic, nie mógł ich zresztą otrzymać, bo w chwili jego śmierci był jeszcze dzieckiem. Ostatecznie zaś adwokaci poprosili ojców soborowych, by przerwali rozstrzyganie oskarżeń Świdrygiełły, dopóki w Bazylei nie zjawi się poselstwo z Polski. Wniosek narzuca się sam: obecność Polaków w określonych warunkach stawała się nieodzowna, bo tylko oni wiedzieli, jak można odpowiadać na podobne zarzuty.
Obu listom Cisso von Rutenberga do wielkiego mistrza (można przypuszczać, że powtarzając te same informacje autor krzyżackiej zapiski kronikarskiej czerpał z nich swą wiedzę), naszym zdaniem, nie można odmówić wiarygodności40. Nie ma bowiem powodów, by mistrz inflancki okłamywał czy celowo wprowadzał w błąd swego zwierzchnika. Trzeba jednak zwrócić uwagę na fakt, że podane w nich wiadomości są powtórzeniem relacji Świdrygiełły, który w taki sposób listownie wyłuszczył Rutenbergowi okoliczności swego wyniesienia. Nowy wielki książę podkreślał, że wybrali go panowie litewscy, ale za zgodą Jagiełły. Pewne wątpliwości kryją w sobie intencje Świdrygiełły i dalsza część listu Rutenberga z 20 listopada. Można założyć, że księciu, szukającemu porozumienia z zakonem i królem rzymskim, zależało na godnym zaprezentowaniu się w nowej roli. Być może temu celowi służyło podkreślenie, że jego władza została usankcjonowana przez polskiego króla. Nie można też wykluczyć, że w oficjalnym piśmie, jeszcze przed rozstrzygnięciem jego międzynarodowej pozycji, Świdrygiełło nie chciał wyłuszczać całej prawdy. Takie podejrzenie nasuwa zwrot o wysłaniu do Krzyżaków posła, który najpewniej miał wyjaśnić stanowisko księcia41. Te przypuszczenia nie mają siły dowodowej, zastanawiające jest jednak to, że nie zgadzają się one z przekazami powstałymi w kancelarii wielkiego mistrza.
Z listu Jagiełły do Rusdorfa z lipca 1431 r. nie wynika, że król nadał Świdrygielle Wielkie Księstwo, bądź że go na nim zatwierdził. Król zaznaczał, że Litwa należy wyłącznie do niego i z mocy praw dziedzicznych chciał ją po śmierci Witolda przejąć. Kiedy jednak zajęty był przygotowaniami do pogrzebu Witolda, Świdrygiełło zajął zamki litewsko-ruskie wbrew jego woli. Relacji tej można zarzucić brak obiektywizmu, skoro król był osobą zainteresowaną w pokazaniu wielkiego księcia w niekorzystnym świetle. Z drugiej jednak strony, cóż stało na przeszkodzie, by, jeśli tak miała wyglądać rzeczywistość, wyjawić prawdę, powiedzieć więc, że król, choćby pod przymusem, zgodził się na wyniesienie Świdrygiełły, ale występuje przeciw niemu, gdyż ten gwałci jego dziedziczne prawa do Litwy i grozi unicestwieniem unii. A są to argumenty, którymi kancelaria królewska posługiwała się podczas „burzy koronacyjnej”. Nie słychać też nigdzie, by nowy wielki książę w sporze z Polską i królem powoływał się na argument, że został desygnowany przez Jagiełłę (Witold bez przerwy w latach 1429-1430 posługiwał się tą bronią, twierdząc, że król w Łucku zgodził się na jego koronację). Dodajmy wreszcie, że relacja Jagiełły zgadza się całkowicie z wyodrębnionym przez nas opisem Długosza.
Zarzut braku wiarygodności można postawić także bulli Eugeniusza IV. Napisana została dopiero w początkach 1432 r., była wyraźnie korzystna dla Jagiełły i Polaków i z pewnością powtarzała informacje otrzymane z Krakowa. Chodzi jednak o to, że późny termin jej wystawienia paradoksalnie przemawia na jej korzyść, odpada bowiem zarzut dezinformacji. W ciągu całego 1431 r. Stolica Apostolska miała dość czasu, by zgromadzić wystarczającą ilość informacji (z różnych przecież źródeł), które pozwalały jej zająć własne stanowisko.
Bardzo wymowne są dwa świadectwa, które wyszły z kancelarii wielkiego mistrza: memoriał zakonu przekazany Erykowi duńskiemu oraz list Rusdorfa do prokuratora zakonu Wandofena. Memoriał był pismem politycznym, które miało służyć usprawiedliwieniu zakonu za złamanie pokoju z Polską. Można więc postawić zarzut, że przedstawia ocenę wydarzeń korzystną dla tłumaczącej się strony. Wynika z niego, że Litwini nie chcieli przekazać swego państwa Jagielle po śmierci Witolda, bo zarzucali mu brak dbałości o ich interesy. Ten motyw mógł więc służyć do usprawiedliwienia rządów Świdrygiełły, a zarazem do podania w wątpliwość dziedzicznych praw Jagiełły do Litwy.
Inne tłumaczenie intencji, którymi kierował się zakon, konstruując memoriał, nie znajduje uzasadnienia, jeśli chce się zachować bezstronność badawczą. Istnieje jednak argument pośredni, który mógłby postawić to źródło w innym świetle. Jest nim wcześniejszy, pisany w kwietniu 1431 r., wspomniany list wielkiego mistrza do Wandofena. Z niego także wynika, że Litwini wynieśli Świdrygiełłę na Wielkie Księstwo, przy czym postanowiono o tym jeszcze za życia Witolda. Jagiełło był jednak tym planom przeciwny. W kwietniu 1431 r. Rusdorf był już z całą pewnością dokładnie poinformowany o wydarzeniach, jakie rozegrały się na Litwie na przełomie października i listopada poprzedniego roku. Nie widzimy także powodów, które mogłyby zasadność podanych przez wielkiego mistrza informacji poddać w wątpliwość. Można było wprowadzać w błąd Eryka duńskiego, ale nie własnego przedstawiciela w Kurii, ponieważ niczemu to nie służyło. Uznać zatem wypada, że oba świadectwa zakonu o wyniesieniu Świdrygiełły w pełni zasługują na zaufanie.
Strona 1 2 3